Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener koszykarzy zachwycony kibicami

9 września 2009, 21:06
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Trener koszykarzy zachwycony kibicami
Inne
"W każdym meczu na tym turnieju mamy przewagę jednego zawodnika, sześciu na pięciu. Kibice popychają nas do przodu. Ta ich niesamowita energia jest przekazywana na parkiet. Tylko tak dalej" - mówi DZIENNIKOWI trener polskich koszykarzy Muli Katzurin.

Czuję się świetnie, bo taki mecz to coś, o czym się marzy. Niesamowite! Tym bardziej że wszyscy przecierali oczy ze zdumienia. W drugiej części chyba nikt nie miał wątpliwości, kto jest lepszy. Graliśmy z sercem. Do tego fani byli fantastyczni. W każdym meczu na tym turnieju mamy przewagę jednego zawodnika, sześciu na pięciu. Kibice popychają nas do przodu. Ta ich niesamowita energia jest przekazywana na parkiet. Tylko tak dalej. Wszyscy są szczęśliwi. Widzę dookoła wiele uśmiechnięty twarzy. Nie ma nic lepszego niż to.

O, nie wiem. To już mogą podkreować dziennikarze, będziecie mieli fajny nagłówek (śmiech). Musimy mocno stąpać się ziemi. Miło jest mieć głowę w chmurach, bo jest bajkowo, ale długo tak nie można funkcjonować. Zejdźmy trochę niżej. Każdy dzień to nowy mecz. I raz jesteś na wozie, a raz pod wozem. Na początek Serbia wygrała z Hiszpanią. Nieprawdopodobne zwycięstwo. A we wtorek już przegrała ze Słowenią. Jeśli zaczniesz myśleć, że jesteś tak dobry, bo ograłeś Litwinów i możesz wygrać z każdym, to pewnie zaraz przegrasz. Musimy pamiętać, skąd jesteśmy, jakie szanse dawano nam przed turniejem. W każdym meczu trzeba udowadniać, na co nas stać. Nie ważne przeciwko komu grasz - gwieździe NBA czy jakiegoś regionalnego zespołu.

Nie chcę głośno o tym mówić, ale rzeczywiście - gdyby porównać nas z innymi zespołami, to mamy krótką ławkę. Musimy nadrobić to stylem, sercem, dopingiem fanów, wiarą. Żadne zwycięstwo nie jest dane z góry. To nie jest tak, że sobie wyjdziemy na parkiet, pomachamy do publiki i wygramy. Nie chcę mówić jak psycholog, ale czasami tak trzeba. To przemawia do zawodników.

Nie, ale zaczynam się martwić. Niektórzy są już tak zmęczeni, że boję się, iż nie wyjdą jutro rano na śniadanie. Staram się wprowadzać rotację. Z Litwą na przykład dłużej zagrał Roszyk. Chciałbym mieć dziesięciu świetnych zawodników, aby Marcin mógł sobie trochę odpocząć, ale musi się jeszcze trochę pomęczyć. Mam nadzieję, że wystarczy nam paliwa. Jak nie, to trochę go kupię. Proszę mi pokazać najbliższą stację benzynową (śmiech).

Chcę być miły, więc powiem w sposób miły: nie obchodzi mnie Litwa. Cały czas koncentruję się na swoich podopiecznych. Zastanawiam się, co zrobić, żebyśmy dalej wygrywali, jednocześnie nie męcząc zbytnio niektórych zawodników. Być może z Litwą wygraliśmy dlatego, że ich gwiazdy nas zlekceważyły? A może to my na nic więcej im nie pozwoliliśmy? Nie wiem. Nie przejmuję się tym, bo jutro mogą nas nie zlekceważyć, zawziąć się i ograć. Większość rzeczy w tym sporcie jest tymczasowa.

Możemy przypominać o naszych stratach, niecelnych rzutach i tak dalej, bo to nie był najlepszy mecz Polski. To nie była ta „jedynka”. Ale spotkanie z Litwą mogło być przełomowe. Może moi zawodnicy zaczną wierzyć w coś dużego. Zawsze im powtarzałem: „Uwierz w to, uwierz w siebie! Nie wychodź na parkiet z podkulonym ogonem, z myślą, że rywale są lepsi. Jak uwierzysz w siebie, to dasz sobie radę. Nie pękaj”.

To taki koleś, który dodaje energii drużynie. Ale nie tylko on. Liczy się również doświadczenie rezerwowego, na przykład Adama Wójcika, który zbiera wszystkich do kupy, jednoczy. Cały czas jest z nami również Maciek Zieliński. To wszystko jest istotne dla atmosfery, dla dobra drużyny.

Kibice mogą świętować, a my wciąż nie mamy na to czasu. I na tym polega problem. Ogrywasz świetną drużynę i nie masz czasu, żeby się rozluźnić. Przed meczem z Turcją - analizy. Po meczu - kolejne. Z każdym razem trzeba szukać czegoś, co zaskoczy rywala. To ciężka praca.

Szczerze? Nie. Ale ja się nie czuję z tego powodu winny, tylko dumny, że jest inaczej, niż wszyscy przewidywali.

I co ja mam panu powiedzieć? Pewnie starał się być miły. Dzięki za komplement, ale przed nami jeszcze kilka meczów. Można sobie gadać, że ci są lepsi, a tamci gorsi, ale to wszystko jest nic niewarte. Bo wychodzisz na boisko i wszystko się zmienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj