Dziennik Gazeta Prawana logo

Lekkoatletyczne MŚ: Sensacja! Bolt trzeci na 100 m, złoto dla Gatlina

5 sierpnia 2017, 22:55
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Amerykanin Jason Gatlin (L) został mistrzem świata, a Jamajczyk Usain Bolt (P)
Amerykanin Jason Gatlin (L) został mistrzem świata, a Jamajczyk Usain Bolt (P)/PAP
Jęk zawodu, buczenie, a po chwili skandowanie: "Usain Bolt, Usain Bolt" – kibice na Stadionie Olimpijskim w Londynie nie zaakceptowali wyników finału mistrzostw świata. W biegu na 100 m triumfował Amerykanin Justin Gatlin, dopiero trzeci był ich jamajski idol.

To była po raz kolejny walka dobra ze złem. Bolt to idol, wielka gwiazda, król sprintu. Gatlin - dopingowicz, banita. Był dwukrotnie zawieszony za stosowanie niedozwolonych środków, wracał... jeszcze szybszy. Trudno jest lekkoatletycznym fanom uwierzyć w to, że jest całkiem "czysty".

Bolt do Londynu nie przyjechał w najwyższej formie, ale to dla ludzi nie ma znaczenia. On już nie jest sprinterem. Od lat jest po prostu showmanem i w tej roli sprawdza się w stu procentach. Oczywiście przemawiały za nim także wyniki – rekordy świata na 100 i 200 m, osiem złotych medali igrzysk, jedenaście tytułów mistrza świata.

Jamajczyk (21 sierpnia skończy 31 lat) był niepokonany na tym dystansie na wielkich imprezach od igrzysk w Pekinie w 2008 roku. Wyjątkiem był finał MŚ w Daegu w 2011 roku, gdzie został zdyskwalifikowany z powodu falstartu. W sobotę wywalczył 14. medal imprezy tej rangi, ale...

Wszyscy oczekiwali, że w Londynie znowu wygra. Na zakończenie. Bo to przecież jego ostatni indywidualny bieg w karierze. Analizując jednak jego tegoroczne wyniki – szanse miał niewielkie. Zresztą słabo prezentował się także w eliminacjach i półfinale. Nikt jednak nie chciał w to uwierzyć – Bolt musi wygrać. Inny scenariusz był nie do zaakceptowania.

Stadion Olimpijski był zapełniony po brzegi. A najlepiej sprzedawały się flagi... Jamajki. Kupowali je wszyscy - bez względu na narodowość. Bo dzisiaj wszyscy byli Jamajczykami.

Organizatorzy też wyszli mu naprzeciw. Zaprezentowali go przed finałem jako ostatniego. Oczywiście tradycyjnie Bolt zrobił show. Do komendy "na miejsca" się bawił, uśmiechał, robił miny. Do tego przyzwyczaił przez lata.

Padł strzał startera. Bolt wyszedł z bloków jako ostatni – po raz kolejny. Gonił. Z każdym metrem zbliżał się do Gatlina, ale tym razem na mecie pierwszy był Gatlin - 9,92 to jego najlepszy wynik w sezonie. Jamajczyk był dopiero trzeci - 9,95, ale też w tym roku wcześniej tak szybko nie biegał. Do drugiego Amerykanina Christiana Colemana stracił 0,01.

Gdy wyniki pokazały się na telebimie przez stadion przebiegło długie buczenie. Kibice nie byli w stanie zaakceptować takiego rozstrzygnięcia. Po chwili zaczęli skandować: "Usain Bolt, Usain Bolt".

Gatlin usiadł na bieżni i popłynęły łzy, później szybko zniknął. Na 100 m w MŚ triumfował już... 12 lat temu. Przez niedozwolone wspomagania stracił później tytuł, podobnie jak zwycięstwo na 200 m. Wygrywając w wieku 35 lat został najstarszym w historii mistrzem globu na najkrótszym dystansie.

Tymczasem Bolt zaczął rundę honorową, niczym wielki bohater. Ostatnią po biegu indywidualnym. Podziękował kibicom, jakby mówiąc: "doceniam was". Fotoreporterzy pobiegli za nim.

To było jego święto, jego wieczór i przegrana nie miała znaczenia. Wskoczył na trybuny, gdzie byli jego najbliżsi. Uklęknął jeszcze raz na mecie, pocałował bieżnię, zrobił słynną "błyskawicę". Stadion szalał, a on uczynił kolejny ładny gest – wziął brytyjską flagę. To dowód, że w Londynie czuje się naprawdę dobrze.

Sen Bolta się kończy... Wystąpi jeszcze tylko raz – w sobotę pobiegnie w sztafecie 4x100 m. Wtedy ostatecznie zakończy się w lekkoatletyce rozdział "Usain Bolt - najszybszy człowiek świata". Zacznie się nowy. Ale na razie bohaterów jego formatu na horyzoncie nie widać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj