W sobotę wieczorem Święty-Ersetic uzyskała czas 51,41, jedynie o siedem setnych gorszy od jej własnego rekordu Polski. Wygrała Holenderka Femke Bol - 50,63. Brąz wywalczyła Brytyjka Jodie Williams - 51,73.
- podkreśliła najbardziej utytułowana polska biegaczka ostatnich lat.
Pytana, czy medal z Torunia z biegu indywidualnego znajdzie jakieś szczególne miejsce w jej kolekcji, przyznała, że jeszcze nie wie, gdzie on zawiśnie.
Dziwnie się biega bez kibiców
- powiedziała zawodniczka AZS AWF Katowice.
Srebro zdobyte w sobotę jest jej 11. medalem seniorskich mistrzostw Europy bądź świata.
Biegaczka chwaliła organizację zawodów w Toruniu, ale przyznała, że dekoracje w hali bez kibiców wywołują smutek na twarzy oraz w sercu.
- wskazała.
Święty-Ersetic mówiła w 2015 roku podczas mistrzostwa świata w Pekinie, że jej generacja zawodniczek biegających w Polsce na 400 m nigdy nie będzie w stanie zbliżyć się do rezultatów Ireny Szewińskiej i zejść poniżej 50 sekund.
Wybitna Irena Szewińska i znakomity trener
Zapytana o to w sobotę wieczorem przez reportera PAP szeroko się uśmiechnęła.
- podkreśliła 28-latka.
Nie zadeklarowała jednoznacznie, że zejdzie w biegu na 400 m poniżej 50 sekund na stadionie (jej rekord to 50,41 - PAP). Sądzi jednak, że jest do tego celu na jak najlepszej drodze.
Komplementowała trenera Aleksandra Matusińskiego, którego uważa za szkoleniowa wybitnego.
- dodała srebrna medalistka HME 2021.
W niedzielę Święty-Esetic ma szansę zdobyć trzeci tytuł halowej mistrzyni Europy z rzędu w sztafecie 4x400 m. W sobotę nie chciała zdradzić, w jakim składzie pobiegną Polki, ale przyznała, że ma w głowie dwa możliwe ustawienia.