Dziennik Gazeta Prawana logo

Mamy kolejny medal. Semirunnij na podium w Mediolanie

13 lutego 2026, 18:03
[aktualizacja 13 lutego 2026, 18:19]
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Władimir Semirunnij
Mamy kolejny medal. Semirunnij na podium w Mediolanie/PAP
Władimir Semirunnij wywalczył srebrny medal olimpijski w łyżwiarstwie szybkim na 10000 m w Mediolanie. Wygrał Czech Metodej Jilek, a brąz zdobył Holender Jorrit Bergsma.

To drugie podium biało-czerwonych na igrzyskach Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Wcześniej Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski w skokach narciarskich na normalnym obiekcie.

Mamy kolejny medal. Semirunnij na podium w Mediolanie

Piątkowy medal olimpijski uzupełnił dorobek 23-letniego panczenisty, na który składają się również srebro i brąz mistrzostw świata na dystansach oraz złoto i srebro mistrzostw Europy.

Semirunnij w biało-czerwonych barwach startuje od roku, ale obywatelstwo, co było niezbędne do prawa występu w igrzyskach, uzyskał w sierpniu 2025.

W rodzinnym kraju "Władka" organizacja zgrupowań pozostawiała wiele do życzenia. Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę w 2022 roku, udział w zawodach międzynarodowych praktycznie stał się niemożliwy. To przyspieszyło jego decyzję, aby przenieść się do innej federacji. Napisał do łyżwiarskich związków w Kazachstanie i Polsce.

"W lipcu 2023 wysłałem pismo, a po odpowiedzi Konrada Niedźwiedzkiego (dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego - PAP), już we wrześniu przyjechałem do Polski, a wcześniej nigdy nie byłem za granicą. Bardzo jednak chciałem przedłużyć karierę" - dodał.

Najpierw samolotem dotarł do Królewca, a stamtąd z całym swoim dobytkiem, liczącym trzy duże walizki, przyjechał busem do Polski. Na koszt związku wynajął mieszkanie, najpierw pod Tomaszowem Mazowieckim, a od grudnia 2024 roku w samym mieście. Ma więc bardzo blisko do Areny Lodowej. Z pierwszego lokum na treningi miał 7 km i zdarzało się, że dystans pokonywał... biegiem lub na rowerze. W połowie kwietnia ubiegłego roku rozpoczął kurs na prawo jazdy. Zauważył, że w mniejszych polskich miastach trudniej o tanie taksówki. W Rosji - jak poinformował - korzystanie z nich jest bardziej opłacalne niż utrzymywanie własnego samochodu.

Semirunnij po przyjeździe do Polski musiał podpisać dokumenty, w których potępił wojnę na Ukrainie. Nie miał z tym problemów, bo wymyka się ze schematu rosyjskich sportowców, którzy w większości popierają agresywną politykę swojego przywódcy, Władimira Putina.

Żeby takie rzeczy działy się w 21. wieku... Bardzo mi się to nie podoba - powiedział PAP zawodnik pochodzący z Jekaterynburga, czwartego pod względem liczby mieszkańców miasta Rosji.

PZŁS pomógł w staraniach o wydanie karty pobytu. Otrzymał ją 5 grudnia 2024. Uprawniała ona, wraz z ważnym dokumentem podróży, do przemieszczania się po strefie Schengen bez konieczności uzyskania wizy. 19 grudnia 2025 roku otrzymał polską licencję od międzynarodowej federacji, choć strona rosyjska wnioskowała o dwa lata karencji. Zgodnie z obowiązującym prawem posiada dwa rosyjskie paszporty - jeden ważny jest do końca 2026, a drugi do 2033 roku. Po to, aby czekając na wizę móc posługiwać się drugim dokumentem uprawniającym do przekraczania granic.

W końcu mogłem się poczuć jak wolny człowiek. Wcześniej bywało, że nie mogłem skoncentrować się na treningach. Moje myśli cały czas krążyły wokół potrzebnych dokumentów i papierów - przyznał.

Niebezpieczny moment zdarzył się, gdy kończyła się mu ważność polskiej wizy. Nową musiał odebrać w ambasadzie w Moskwie. W ostatniej chwili zrezygnował z podróży, gdy ostrzegli go rodzice, pisząc: "»Wowa« na ciebie czeka bilet do armii". Nie musiało się to skończyć wysłaniem na front, a tylko przypisaniem do wojskowej ewidencji, ale powrót do Polski mógł być zagrożony.

Kolejnym krokiem w jego karierze było otrzymanie polskiego obywatelstwa. Stawka była wysoka - Semirunnij w ubiegłorocznych marcowych mistrzostwach świata w Hamar zdobył brązowy medal na 5000 m i srebrny na 10 000 m. W obu przypadkach uzyskał wyniki lepsze od rekordów Polski. Pomoc w uzyskaniu polskiego paszportu przez Semirunnija było priorytetem PZŁS. Sprawa zakończyła się wyjątkowo szybko, jak na obowiązujące realia. Pomogły w tym sukcesy panczenisty.

Bardzo się cieszę, że tak szybko się udało to załatwić, bo to bardzo krótki czas, w którym zostało przyznane mi obywatelstwo. Nasza pełnomocniczka, która nam pomagała, powiedziała, że to rekord. Myślę, że dla takich osobistości, dla medalistów mistrzostw świata, dla zawodników, którzy mają szansę na walkę o medale olimpijskie, to jest dobry kierunek, żeby tego nie przedłużać i żeby dać możliwość komfortowego przygotowania do igrzysk - podkreślił Niedźwiedzki, szef Polskiej Misji Olimpijskiej.

Pierwszą osobą, z którą Semirunnij podzielił się informacją, że oficjalnie otrzyma polskie obywatelstwo, była mama, do której od razu zadzwonił.

Mama była w szoku, trochę popłakała z radości. Bardzo bym chciał się z nią spotkać, chciałbym, żeby przyjechała na igrzyska - przyznał wówczas i wtedy po raz pierwszy zaznaczył, że jego celem jest zdobycie olimpijskiego złota w polskich barwach.

Już jako Polak Semirunnij w styczniu wywalczył w Tomaszowie Maz. złoto mistrzostw Europy na 5000 m. Wtedy bardziej niż samym startem stresował się... śpiewaniem hymnu.

Zawołałem Marcina Bachanka, żeby przyszedł do mnie i przypomniał mi, jak się śpiewa. Ale najważniejsze, że znałem słowa i ostatecznie nie było źle – powiedział.

Semirunnij samodzielnie uczy się języka polskiego. Ma specjalne kursy pobrane z internetu, ogląda filmy z polskimi napisami. Na początku pobytu w Tomaszowie Maz. porozumiewał się po angielsku. Wyszła z tego zabawna historia w trakcie rozmowy z kolegą z kadry Arturem Janickim.

Obaj nie mówiliśmy za dobrze w tym języku. Zdziwiłem się, bo co chwila wtrącał "10" i "10". W końcu zorientowałem się, że jak mu brakowało słów, to posiłkował się polskim "ten" - wspomniał ze śmiechem.

Janickiego uważa przy tym za największego kawalarza w kadrze.

On dosłownie ze wszystkiego robi sobie żarty. Mam też dobry kontakt z podwójnym brązowym medalistą mistrzostw świata juniorów Szymonem Wojtakowskim. To mój klubowy kolega, jeden z najbliższych przyjaciół - dodał.

Z polskiej kuchni uwielbia kotlet schabowy i barszcz czerwony z uszkami. W Tomaszowie Maz. sam próbuje gotować. Wówczas bardzo pilnuje, ile kalorii zawiera jedzenie. Dba o poziom węglowodanów w organizmie (78 kg, 190 cm). Jego specjalnością jest kurczak z frytkami

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Aneta Malinowska

Dziennikarka. Absolwentka studiów magisterskich na Uniwersytecie Łódzkim oraz podyplomowych na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Pracowała m.in. w Polskim Radiu, Superstacji, Wirtualnej Polsce oraz w portalach Tokfm.pl i Gazeta.pl, a także w kilku mniejszych redakcjach radiowych i internetowych. W Dziennik.pl zajmuje się przede wszystkim tematami społeczno-politycznymi.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNiezwykłe odkrycie archeologów w Krakowie. Spod ziemi wyłoniły się pozostałości muru miejskiego »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj