"UCI skierowało (do swojej komisji dyscyplinarnej) sprawę przeciwko kolarzowi, który przyznał, że dopuścił się naruszenia przepisów UCI. Współpracował on w trakcie dochodzenia i zgodził się na zawieszenie do 7 maja 2021 roku, odpowiadające okresowi dziewięciu miesięcy od daty zdarzenia" - podano w komunikacie światowej federacji.

Reklama

Grupa Jumbo-Visma, w której jeździ Groenewegen, przyznała, że poczuła ulgę, iż sprawa została wyjaśniona.

"To był wypadek o dotkliwych konsekwencjach. Teraz, gdy postępowanie dyscyplinarne zostało zakończone, możemy znów zacząć patrzeć w przyszłość. Zrobimy to razem z Dylanem" - zapewniono w oświadczeniu.

Groenewegen z kolei zaznaczył, że wypadek ten na zawsze pozostanie czarną stroną w jego karierze.

"Podczas finiszu zjechałem ze swojej linii. Przepraszam, bo chcę być uczciwym sprinterem. Konsekwencje były bardzo pechowe i poważne. Jestem tego całkowicie świadomy i mam nadzieję, że była to cenna lekcja dla każdego sprintera. Uważnie śledzę wiadomości o procesie powrotu do zdrowia Fabio. Mogę mieć tylko nadzieję, że pewnego dnia wróci w stu procentach" - podkreślił.

Do kraksy doszło 5 sierpnia na finiszu 1. etapu Tour de Pologne w Katowicach. Tuż przed metą Jakobsen, spychany przez Groenewegena na prawą stronę jezdni, uderzył z ogromnym impetem w metalowe barierki i wyłamał je, zderzając się z sędzią obsługującym fotokomórkę. Został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej i przeszedł pięciogodzinną operację.

24-letni Holender w dramatycznie wyglądającym wypadku stracił wszystkie zęby oprócz jednego. W pierwszej połowie października przeszedł operację rekonstrukcji szczęki, w której wykorzystano fragment kości miednicy kolarza. Po niej lekarze zdjęli z twarzy zawodnika grupy Deceuninck-QuickStep aż 130 szwów. W przyszłym roku, gdy kości żuchwy się ustabilizują, czeka go wszczepienie implantów zębów.

Jakobsen na początku listopada zaś napisał w mediach społecznościowych, że ma nadzieję, że niedługo będzie mógł ponownie wsiąść na rower i wznowić treningi.