Mohlalę zamordowano w jego domu w Nelspruit - mieście, w którym był szefem komitetu organizacyjnego mistrzostw świata 2010. Budowany tam jest właśnie stadion Mbombela. Zamaskowani zabójcy czekali na działacza w nieoznakowanym samochodzie. Kiedy bandyci wykonywali wyrok, postrzelili w nogę także 19-letniego syna ofiary.

Reklama

Zastrzelenie Mohlali jest najprawdopodobniej konsekwencją jego wypowiedzi sprzed niespełna roku, kiedy ujawnił on nieprawidłowości przy wyborze wykonawcy stadionu w Nelspruit - 220-tysięcznej stolicy prowincji Mpumalanga. Oskarżył on o korupcję miejskiego urzędnika Jacoba Dladlę, odpowiedzialnego za budowę stadionu, która toczyła się w bardzo wolnym tempie. W lipcu o Mohlali znowu było głośno, bo oskarżono go o gwałt na 14-letniej dziewczynce. Policja bada teraz, czy tamte sprawy nie miały związku ze śmiercią Mohlali. FIFA zwróciła się do władz prowincji Mpumalanga o informowanie jej o wynikach śledztwa.

Zahamowane prace

Szef komitetu organizacyjnego mistrzostw Danny Jordaan stwierdził, że śmierć Mohlali: "poważnie zahamuje prace przy organizacji mundialu w Nelspruit". 46-tysięczny obiekt miał być gotowy w tym roku, podobnie jak 10 innych stadionów, na których już za 1,5 roku mają odbyć się mistrzostwa.

Prasa w RPA uważa, że mord na Mohlali miał podłoże polityczne. Wszyscy są także zgodni co do tego, że zabójstwo zaszkodzi i tak słabemu wizerunkowi RPA w świecie. PR-owcy z komitetu organizacyjnego mistrzostw cały czas pracują nad tym, żeby przekonać światową opinię publiczną o tym, że ich kraj jest bezpieczny. Władze światowej piłki sporo ryzykowały, przyznając organizację mistrzostw RPA - krajowi, który uchodzi za najbardziej niebezpieczny na świecie. Dziennie ginie tam ok. 50 osób.

200 tys. policjantów

Teraz na nowo rozpoczęły się dyskusje, czy rząd RPA jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo setkom piłkarzy, tysiącom dziennikarzy, oficjeli i VIP-ów, a przede wszystkim dziesiątkom tysięcy kibiców. Władze kraju utrzymują, że poradzą sobie z przestępcami. Strefy, w których będą mieszkać zagraniczni goście mistrzostw, mają być odizolowane od bardziej niebezpiecznych części miast. Szczególnie dotyczy to Johannesburga, gdzie już teraz bogacze chowają się przed gangami za polami minowymi i zasiekami z drutów kolczastych.

Mistrzostwa świata 2010 będą rekordowe pod względem liczby policjantów, przygotowanych do ochrony imprezy. W RPA ma ich być ponad 200 tysięcy. Władze kraju przeznaczą gigantyczne pieniądze na zakup nowoczesnego sprzętu dla policji - broni, kamer do monitoringu, wozów pancernych, armatek wodnych itp. Nie przekonuje to jednak firm ubezpieczeniowych. Wśród wszystkich krajów świata wykupienie turystycznej polisy do RPA jest jedną z najdroższych inwestycji. Złośliwi żartują, że zapewnienia FIFA o pełnym bezpieczeństwie są w stu procentach prawdziwe, ale pod warunkiem, że w czasie turnieju... kibic nie opuści pokoju hotelowego.

Istnieje realne ryzyko, że podczas mundialu policjantów będzie w RPA więcej niż kibiców. FIFA obawia się, że stadiony nie zapełnią się do ostatnich miejsc. Kibice z innych kontynentów nie zaryzykują bowiem masowego przyjazdu w tak niebezpieczne i na dodatek dalekie miejsce. Trybun nie zapełnią też miejscowi, których nie będzie stać na bardzo drogie bilety.

Droższe stadiony

Kryzys ekonomiczny spowodował, że koszty budowy wszystkich obiektów znacznie wzrosły. Stadion w Johannesburgu, na którym ma odbyć się finał mistrzostw, ma kosztować aż 314 milionów dolarów - o wiele więcej niż pierwotnie planowano.

"Znacznie spadła wartość naszej waluty, a wiele materiałów, których użyjemy do budowy stadionów, pochodzi spoza naszego kraju. W związku z tym cena stadionów też będzie wyższa. Nie uważam jednak, żeby to był powód do zmartwienia dla kibiców z całego świata. Wszystkie stadiony i inne obiekty infrastruktury będą gotowe na czas" - zapewnił niedawno Jordaan.

Dziecko Blattera

A jeszcze trzy tygodnie temu prezydent FIFA Sepp Blatter utrzymywał, że mistrzostwa zgodnie z planem odbędą się w RPA.

"Nie mamy żadnego plany B, C, ani D. Jeżeli ktoś ma jeszcze wątpliwości to je rozwieję. Mistrzostwa świata 2010 na pewno odbędą się w RPA. Od 34 lat marzyłem, żeby mistrzostwa odbyły się w Afryce. Ta impreza to moje dziecko" - twardo postawił sprawę Blatter, który wcześniej mówił głośno o tym, że martwi go fakt, że prace w RPA nie idą zgodnie z planem. Podawał nawet nazwy krajów, które w zastępstwie RPA mogły by przejąć mistrzostwa. "Nawet jutro mogłyby je zorganizować Anglia, Hiszpania, Australia, USA, Meksyk, czy Japonia" - wyliczał Blatter, który teraz nawet nie chce słyszeć o zmianie organizatora. Pamięta bowiem o tym, że szefem FIFA został w dużej mierze dzięki wsparciu "czarnej Afryki". Issa Hayatou, szef afrykańskiej federacji futbolu, "pomógł" Blatterowi zdobyć potrzebne w wyborach głosy w zamian za poparcie kandydatury RPA, która o finały mistrzostw świata 2010 rywalizowała z Egiptem i Maroko.

Reklama

FIFA planowała, że na mistrzostwach zarobi 2,8 mld dolarów. Te założenia są już jednak nie aktualne. Wychodzi na to, że spełnienie marzeń prezydenta może FIFA kosztować bardzo drogo.