Dziennik Gazeta Prawana logo

Mistrzostwa bez wychodzenia z hotelu

6 stycznia 2009, 22:53
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jimmy Mohlala, były wiceprezydent piłkarskiej federacji Republiki Południowej Afryki, został zamordowany przez nieznanych sprawców. Stało się to rok po tym, jak Mohlala ujawnił korupcję przy budowie stadionu Mbombela - czytamy w DZIENNIKU.

w Nelspruit - mieście, w którym był szefem komitetu organizacyjnego mistrzostw świata 2010. Budowany tam jest właśnie stadion Mbombela. Zamaskowani zabójcy czekali na działacza w nieoznakowanym samochodzie. Kiedy bandyci wykonywali wyrok, postrzelili w nogę także 19-letniego syna ofiary.

Zastrzelenie Mohlali jest najprawdopodobniej konsekwencją jego wypowiedzi sprzed niespełna roku, kiedy przy wyborze wykonawcy stadionu w Nelspruit - 220-tysięcznej stolicy prowincji Mpumalanga. Oskarżył on o korupcję miejskiego urzędnika Jacoba Dladlę, odpowiedzialnego za budowę stadionu, która toczyła się w bardzo wolnym tempie. W lipcu o Mohlali znowu było głośno, bo oskarżono go o gwałt na 14-letniej dziewczynce. Policja bada teraz, czy tamte sprawy nie miały związku ze śmiercią Mohlali. FIFA zwróciła się do władz prowincji Mpumalanga o informowanie jej o wynikach śledztwa.

Szef komitetu organizacyjnego mistrzostw Danny Jordaan stwierdził, że śmierć Mohlali: "poważnie zahamuje prace przy organizacji mundialu w Nelspruit". 46-tysięczny obiekt miał być gotowy w tym roku, podobnie jak 10 innych stadionów, na których już za 1,5 roku mają odbyć się mistrzostwa.

Prasa w RPA uważa, że mord na Mohlali miał podłoże polityczne. Wszyscy są także zgodni co do tego, że zabójstwo zaszkodzi i tak słabemu wizerunkowi RPA w świecie. PR-owcy z komitetu organizacyjnego mistrzostw cały czas pracują nad tym, żeby przekonać światową opinię publiczną o tym, że ich kraj jest bezpieczny. Władze światowej piłki sporo ryzykowały, przyznając organizację mistrzostw RPA - krajowi, który uchodzi za najbardziej niebezpieczny na świecie. Dziennie ginie tam ok. 50 osób.

Teraz na nowo rozpoczęły się dyskusje, czy rząd RPA jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo setkom piłkarzy, tysiącom dziennikarzy, oficjeli i VIP-ów, a przede wszystkim dziesiątkom tysięcy kibiców. Władze kraju utrzymują, że poradzą sobie z przestępcami. Strefy, w których będą mieszkać zagraniczni goście mistrzostw, mają być odizolowane od bardziej niebezpiecznych części miast. Szczególnie dotyczy to Johannesburga, gdzie już teraz bogacze chowają się przed gangami za polami minowymi i zasiekami z drutów kolczastych.

Mistrzostwa świata 2010 będą rekordowe pod względem liczby policjantów, przygotowanych do ochrony imprezy. W RPA ma ich być ponad 200 tysięcy. Władze kraju przeznaczą gigantyczne pieniądze na zakup nowoczesnego sprzętu dla policji - broni, kamer do monitoringu, wozów pancernych, armatek wodnych itp. Nie przekonuje to jednak firm ubezpieczeniowych. Wśród wszystkich krajów świata wykupienie turystycznej polisy do RPA jest jedną z najdroższych inwestycji. Złośliwi żartują, że zapewnienia FIFA o pełnym bezpieczeństwie są w stu procentach prawdziwe, ale pod warunkiem, że w czasie turnieju... kibic nie opuści pokoju hotelowego.

Istnieje realne ryzyko, że podczas mundialu policjantów będzie w RPA więcej niż kibiców. FIFA obawia się, że stadiony nie zapełnią się do ostatnich miejsc. Kibice z innych kontynentów nie zaryzykują bowiem masowego przyjazdu w tak niebezpieczne i na dodatek dalekie miejsce. Trybun nie zapełnią też miejscowi, których nie będzie stać na bardzo drogie bilety.

Kryzys ekonomiczny spowodował, że koszty budowy wszystkich obiektów znacznie wzrosły. Stadion w Johannesburgu, na którym ma odbyć się finał mistrzostw, ma kosztować aż 314 milionów dolarów - o wiele więcej niż pierwotnie planowano.

"Znacznie spadła wartość naszej waluty, a wiele materiałów, których użyjemy do budowy stadionów, pochodzi spoza naszego kraju. W związku z tym cena stadionów też będzie wyższa. Nie uważam jednak, żeby to był powód do zmartwienia dla kibiców z całego świata. Wszystkie stadiony i inne obiekty infrastruktury będą gotowe na czas" - zapewnił niedawno Jordaan.

A jeszcze trzy tygodnie temu prezydent FIFA Sepp Blatter utrzymywał, że mistrzostwa zgodnie z planem odbędą się w RPA.

"Nie mamy żadnego plany B, C, ani D. Jeżeli ktoś ma jeszcze wątpliwości to je rozwieję. Mistrzostwa świata 2010 na pewno odbędą się w RPA. Od 34 lat marzyłem, żeby mistrzostwa odbyły się w Afryce. Ta impreza to moje dziecko" - twardo postawił sprawę Blatter, który wcześniej mówił głośno o tym, że martwi go fakt, że prace w RPA nie idą zgodnie z planem. Podawał nawet nazwy krajów, które w zastępstwie RPA mogły by przejąć mistrzostwa. "Nawet jutro mogłyby je zorganizować Anglia, Hiszpania, Australia, USA, Meksyk, czy Japonia" - wyliczał Blatter, który teraz nawet nie chce słyszeć o zmianie organizatora. Pamięta bowiem o tym, że szefem FIFA został w dużej mierze dzięki wsparciu "czarnej Afryki". Issa Hayatou, szef afrykańskiej federacji futbolu, "pomógł" Blatterowi zdobyć potrzebne w wyborach głosy w zamian za poparcie kandydatury RPA, która o finały mistrzostw świata 2010 rywalizowała z Egiptem i Maroko.

FIFA planowała, że na mistrzostwach zarobi 2,8 mld dolarów. Te założenia są już jednak nie aktualne. Wychodzi na to, że spełnienie marzeń prezydenta może FIFA kosztować bardzo drogo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj