Dziennik Gazeta Prawana logo

Obraniak: Polskość czuję we krwi

7 kwietnia 2009, 00:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Piłka nożna jest tylko bonusem, nie priorytetem. Chcę być Polakiem, bo moi pradziadkowie byli Polakami, jestem związany z tą kulturą" - mówi Ludovic Obraniak. Piłkarz Lille liczy, że dzięki pomocy prezydenta szybciej otrzyma polskie obywatelstwo.


Ludovic Obraniak: Jedyny brakujący dokument, czyli moje dossier, już został wysłany z konsulatu w Lille do Polski. Sprawą od strony biurokratycznej zajmuje się w moim imieniu Tadeusz Fogiel. Z tego, co mówi, wynika, że teczka ze wszystkimi potrzebnymi papierami powinna dotrzeć bezpośrednio na biurko polskiego prezydenta. Zdaję jednak sobie sprawę, że uzyskanie obywatelstwa wymaga czasu. Jeśli wszystko pójdzie gładko, i tak mogę czekać nawet półtora roku.


Jasne. Jeżeli dzięki mediom zainteresuje się moim przypadkiem, będzie znacznie szybciej.


Pewnie tak, ale nie mam z nimi żadnego kontaktu. Ubiegam się o polskie obywatelstwo, bo czuję to we krwi. Dla mnie to coś naturalnego. Piłka nożna jest tu tylko bonusem, nie priorytetem. Chcę być Polakiem, bo moi pradziadkowie byli Polakami, jestem związany z tą kulturą.


Choćby moje nazwisko – tak na początek. Poza tym ogromna chęć pokazania się, przeciwstawiania się, typowa dla ludzi z tego regionu Europy. To ludzie, którzy tak jak ja wyznają katolickie wartości. Uważam się za chłopaka ze Wschodu, utożsamiam się z historią i bogactwem kulturalnym Polski. Polacy doznali tylu cierpień, a wciąż mieli odwagę i siłę, żeby się podnosić. Całkowicie odnajduję się w tym klimacie.


Są pewne zagadnienia z kultury i historii Polski, o których nie mam bladego pojęcia, więc przynajmniej na razie rację mają krytykanci. Bardzo chcę jednak nadrobić stracony czas. Staram się o polski paszport nie po to, żeby dostać powołanie do reprezentacji, ale żeby zaspokoić potrzebę związaną z poczuciem tożsamości narodowej. Zapewniam was, że hymnu się nauczę, jak tylko otrzymam obywatelstwo. Polski konsulat w Lille ma mi wskazać szkołę, w której mógłbym zacząć lekcje języka polskiego. Do czerwca planuję uczyć się trzy godziny tygodniowo. Nic i nikt mi w tym nie przeszkodzi.


Staram się jak tylko mogę. Oglądam mecze biało-czerwonych mniej więcej od 2002 roku. Polacy grają niezłą piłkę, jest sporo interesujących zawodników – zacząwszy od Jelenia i Dudki, a skończywszy na Smolarku i Saganowskim. Poza tym ta reprezentacja regularnie awansuje do najważniejszych turniejów. Musi tylko bardziej wierzyć we własne umiejętności, żeby nie kończyć ich już w fazie grupowej.


Może świeżość mojego stylu gry – szybkiego, bazującego na kolektywie. Wszystko jest przede mną, bo na pewno mam na tyle wysokie umiejętności, żeby grać na międzynarodowym poziomie.


Starania o polski paszport nie mają nic wspólnego z piłką. Jeśli już formalnie będę Polakiem i FIFA da zielone światło, to wtedy rozważę i zadecyduję, czy przyjąć powołanie do reprezentacji. W międzyczasie jestem gotowy na każdą ewentualność. Przed nikim nie zamykam drzwi. Jeśli zadzwoni Domenech, to poważnie się zastanowię. Wszystko zależy od szybkości polskiej biurokracji.


Odpowiem tak: we francuskiej kadrze mógłbym zadebiutować nawet jutro. W polskiej jeszcze długo nie.


Nie, ale w meczu przeciwko Auxerre planuję przedstawić się Jeleniowi, którego uważam za bardzo dobrego napastnika, i Dudce, którego kojarzę trochę mniej.


Powiedzmy, że Lechowi Poznań. Za to, że leży w pobliżu miejsca urodzenia mojego dziadka i za to, że jest liderem ligi.


Z Lille wiąże mnie jeszcze dwuletni kontrakt i dobrze się tu czuję. Awans do Ligi Mistrzów tylko zmotywowałby mnie do pozostania i wypełnienia umowy. Ale jestem otwarty na każdą propozycję. Wiem, że co tydzień przyjeżdża mnóstwo skautów i menedżerów, żeby zobaczyć mnie w akcji. Jest kilka klubów w Europie, które są na mnie napalone – od Romy po Sevillę. Dla mnie idealnym rozwiązaniem byłby Arsenal Londyn. Na razie jednak twardo stąpam po ziemi. Zresztą o szczegóły transferowe musicie pytać mojego menedżera Jeana-Christophe’a Thouvenela.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj