Dziennik Gazeta Prawana logo

Wszędzie można, tylko nie w Łodzi

10 lipca 2009, 16:02
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jak Polska długa i szeroka, we wszystkich największych polskich miastach trwają prace nad budową nowych stadionów lub gruntowną przebudową istniejących: w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, ale także w Białymstoku czy Lubinie. W Kielcach nowy obiekt stoi od dawna. Jedynymi wyjątkami są Szczecin, a przede wszystkim drugie co do wielkości polskie miasto - Łódź.

Tylko część inwestycji w innych miastach - ta związana z przygotowaniami do Euro 2012 - wspierana jest z budżetu państwa. Inne finansowana są przez kluby z własnych środków. Na takie wydatki mogą pozwolić sobie jednak tylko te wspierane przez potężne firmy, np. KGHM (Zagłębie Lubin) czy PGE (GKS Bełchatów). W

Jak to się stało, że miasto, w którym funkcjonują dwa kluby posiadające tak liczną grupę kibiców, jak Widzew i ŁKS, zostało na samym końcu stawki? "W Łodzi po prostu nie stawia się na sport w takim stopniu jak gdzie indziej. Najlepszy dowód to przegrany wyścig o organizację Euro 2012. Władze nie potrafiły na czas złożyć odpowiedniej oferty. Bo trudno taką nazwać tę, w której zgłoszono dwa stadiony niespełniające żadnych współczesnych norm" - mówi nam anonimowo człowiek związany z jednym z łódzkich klubów.

Wiceprezydent Łodzi Włodzimierz Tomaszewski nie zgadza się z tym zarzutem: A my mieliśmy trudniej niż konkurenci, bo miasto nie miało jeszcze aktywnego lotniska i ani jednego hotelu pięcio-, a nawet czterogwiazdkowego" - wyjaśnia wiceprezydent.

Z dwóch łódzkich klubów zdecydowanie większy problem ma ŁKS. Dwukrotny piłkarski mistrz Polski, choć w ubiegłym sezonie zajął w rozgrywkach ekstraklasy siódme miejsce, został zdegradowany z powodu niespełnienia warunków licencyjnych. Na razie nie wiadomo, w której lidze zagra, wiadomo jednak, że jeszcze długo będzie musiał radzić sobie na wysłużonym obiekcie przy al. Unii Lubelskiej.

"Mamy zapewnienie władz miasta, że wiosną przyszłego roku będzie gotowy projekt nowego stadionu miejskiego na 30 tys. widzów, wierzymy, że tak będzie" - pociesza się rzecznik prasowy ŁKS Kamil Janiszewski i dodaje:

Do tej pory władze miasta próbowały budować obiekt na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego, ale z tego nic nie wyszło. Łódź nie skorzystała z doświadczeń chociażby Warszawy, gdzie taka koncepcja już wcześniej się nie sprawdziła. Miasto postanowiło więc budować obiekt z własnych środków, ale na razie ogłoszono jedynie konkurs architektoniczny, który ma wyłonić kandydatów na wykonawcę projektu.

"Wiem, że Łódź jest zapóźniona w porównaniu do innych miast, ale to nie jest zależne ode mnie. Kiedy powstanie stadion? Nie wiem, proszę dzwonić do biura nadzoru inwestycyjnego" - powiedział nam Dariusz Gałązka, dyrektor łódzkiego Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Jednak w biurze nadzoru też nie usłyszeliśmy żadnych konkretnych terminów. "W połowie lipca powinien zostać rozstrzygnięty konkurs architektoniczny. Nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć" - informuje Edyta Kowalska.

Kiedy więc może stanąć nowy stadion ŁKS? W Warszawie przy budowie stadionu Legii prace projektowe wziął na siebie klub, ale od momentu rozpisania przetargu na wykonawcę do rozpoczęcia prac upłynęło 3,5 roku, a do planowanego otwarcia obiektu - 5,5 roku.

Są za to bardziej optymistyczne perspektywy na powstanie nowego stadionu. Na Piłsudskiego początkowo także liczono na sfinansowanie budowy z kasy miejskiej, ale opieszałość łódzkich radnych doprowadziła do zmiany pierwotnych planów. W klubie uznano, że szybciej będzie znaleźć inwestora we własnym zakresie, a z miastem wynegocjować jak najkorzystniejsze warunki dzierżawy. Widzew chce 29-letniej dzierżawy i systemu ulg w opłatach.

"Rada miejska przychylnie odniosła się do tego pomysłu. Gwarantuje to sprawne zbudowanie obiektu w pełni odpowiadającego potrzebom klubu" - mówi prezes Widzewa Marcin Animucki. Klub przewiduje budowę przynajmniej 15-tysięcznego obiektu.

W Widzewie nie doszukują się złej woli radnych. "Trwają jeszcze przygotowania formalne do podpisania umowy, ale wszystko jest na dobrej drodze. W optymistycznym scenariuszu spodziewamy się, że prace budowlane ruszą w przyszłym roku, a część sportową obiektu skończymy w 2012 r." - dodaje prezes Animucki.

Jaki jest pesymistyczny scenariusz, tego nie wiadomo, wiadomo natomiast, że planowany koszt budowy ma wynieść 150 - 200 mln euro, a projekt uwzględnia także powstanie części komercyjnej.

Tak czy inaczej Łódź zostaje na szarym końcu, mimo że z tym miastem związany jest minister sportu Mirosław Drzewiecki. Czy to nie wstyd? - usprawiedliwia się wiceprezydent Tomaszewski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj