Dziennik Gazeta Prawana logo

W Polsce można kupować mecze

24 lipca 2008, 01:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To czarny dzień w historii polskiej piłki nożnej. Dzień, w którym okazało się, że trudna walka z korupcją nie ma żadnego sensu, a wszystkich zatrzymanych skorumpowanych działaczy, piłkarzy i sędziów powinno się po prostu powypuszczać z więziennych cel - pisze "Fakt". Wczoraj Trybunał Arbitrażowy przy Polskim Komitecie Olimpijskich uchylił karne degradacje Zagłębia Lubin i Widzewa Łódź.

Trybunał PKOl. uznał po prostu argumenty obu klubów, których przedstawiciele twierdzili, że przestępstwa korupcji już się przedawniły. Jednocześnie sędziowie znieśli sankcje dyscyplinarne nałożone na Widzew i Zagłębie Lubin przez Polski Związek Piłki Nożnej. To oznacza, że Zagłębie Lubin wraca triumfalnie do ekstraklasy, zajmując miejsce Arki Gdynia. Z kolei Widzew zagra w pierwszej lidze.

Co ciekawe jeszcze wczoraj w południe Arka Gdynia chwaliła się na swojej oficjalnej stronie internetowej, że PZPN właśnie potwierdził jej udział w rozgrywkach ekstraklasy. Gdyńscy działacze nie przewidzieli jednak, do jakiego absurdu może się posunąć Trybunał PKOl. Nie przewidział tego także przewodniczący Związkowego Trybunału Piłkarskiego PZPN Krzysztof Malinowski. Po usłyszeniu wczorajszego werdyktu załamał się - czytamy w "Fakcie".

"To orzeczenie tak naprawdę oznacza koniec walki z korupcją w polskim futbolu. Konsekwencje takiej decyzji Trybunały będą daleko idące. Przedawnienie dotyczy nie tylko klubów, ale i osób fizycznych. Tacy ludzie jak Dariusz Wdowczyk i Antoni Fijarczyk, którzy są w tej chwili zawieszeni, mogą spokojnie wrócić i trenować zespoły, sędziować mecze" - tłumaczy Malinowski.

Z kolei wśród przedstawicieli Zagłębia i Widzewa zapanowała euforia. "Jesteśmy znowu w ekstraklasie! Ta decyzja udowadnia, że na szczęście są jeszcze w naszym kraju instytucje, które biorą pod uwagę obowiązujące prawo" - mówi prezes Zagłębia Paweł Jeż.

"Zagłębie zagra w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ta decyzja jest ostateczna i wykonalna" - twierdzi prawnik klubu z Lubina Paweł Broniszewski.

"Okazało się, że warto walczyć z PZPN poza jego strukturami. Wszyscy nas już pogrzebali, a my jednak dopięliśmy swego. Koronnym argumentem, który przeważył szalę na naszą korzyść była sprawa przedawnienia, która za czyny korupcyjne nie pozwala karać po upływie dwóch lat od ich popełnienia" - mówi wiceprezes Widzewa Marcin Animucki.

Wczoraj wieczorem nad werdyktem Trybunału debatowała Komisja ds. Nagłych PZPN, która miała zdecydować o tym, czy związek będzie go respektował. W praktyce nie było jednak innego wyjścia, bo niewykonanie decyzji organu dyscyplinarnego PKOl. dawałoby podstawy do wniosku pokrzywdzonych o zawieszenie zarządu PZPN. To z kolei wiązałoby się z sankcjami ze strony FIFA i UEFA. A no to PZPN nie może sobie pozwolić. Decyzja ma zapaść dzisiaj.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj