Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener Serbii: Pójdę na cappuccino z Leo

13 grudnia 2008, 00:36
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Czekam na zaproszenie. Może Beenhakker opowie mi o swoich ostatnich problemach z waszym nowym prezesem" - selekcjoner reprezentacji Serbii, Radomir Antić, mówi DZIENNIKOWI o swojej pracy i dawnym konflikcie z Beenhakkerem.


Radomir Antić: Miałem wiele ofert, ale musiałem sobie zrobić dłuższą przerwę. Nie odciąłem się jednak od piłki. W Madrycie pracowałem jako komentator i ekspert. Piłka to całe moje życie. Jestem od niej całkowicie uzależniony. Dlatego kiedy pojawiła się propozycja poprowadzenia reprezentacji Serbii przyjąłem ją bez wahania.


Praca z serbską kadrą nie należy do najprostszych. Mamy bardzo dobrych piłkarzy, od których czasem wymaga się za dużo. Dodatkowe ciśnienie wywiera serbska federacja. Nie poradził sobie tu stary wyga Javier Clemente, nie poszło także młodemu Dukiciowi. Sam jestem ciekawy jak ja sobie poradzę.


(Śmiech) Ależ ja nie czuję się staro! Może nie wyglądam na młodzieniaszka, ale zapewniam was, że wciąż mam sporo wigoru. Przez ten czteroletni urlop nabrałem świeżości. Słyszałem, że Beenhakker też przeżywa u was drugą młodość.


Nie ma do czego wracać. Prowadził jakąś nieczystą grę za moimi plecami, ale już dawno przestałem się tym zadręczać.


Nie ma problemu. Czekam na zaproszenie. Może Beenhakker opowie mi o swoich ostatnich problemach z waszym nowym prezesem. Czytałem, że miał wątpliwości co do dalszej pracy w Polsce.


Każde spotkanie jest ważne. I mecz o punkty, i sparing z polskimi ligowcami. W tym celu powołałem kilku piłkarzy zza granicy. Co do reszty, ma pan rację - to utalentowana serbska młodzież, ale już pukająca do drzwi europejskiej piłki.


Nie lubię porównań. Nie wybierałem waszej drużyny pod kątem Rumunów. Polskę widziałem w akcji podczas Euro 2008 i jesiennych spotkań eliminacyjnych. Co prawda do Turcji nie przyjechali podstawowi reprezentanci, ale jestem pewien, że Beenhakker zadbał o to, żeby ten jego holenderski styl poznali wszyscy nowi kadrowicze. Spodziewam się ciekawego widowiska.


Savo pożegnał się w wielkim stylu. Fakt, może w tej chwili nie dysponujemy napastnikami klasy Savo czy Kovacevicia, ale akurat w Serbii talenty rodzą się na pniu. Wcześniej czy później pojawią się w kadrze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj