Dziennik Gazeta Prawana logo

W Polkowicach kupowali mecze na potęgę

12 października 2007, 15:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Były dyrektor Górnika Polkowice Artur S. i drugi trener tej drużyny Andrzej S. mają zarzuty korupcyjne. Prawdopodobnie sami zgłosili się na policję, wiedząc, że pogrążył ich klubowy kolega Mariusz J., były kierownik drużyny, zatrzymany w lipcu ubiegłego roku - pisze DZIENNIK.
"Pytajcie Artura, on wszystko wie o korupcji w Górniku" - mówił wtedy dziennikarzom J. Miesiąc później do organów ścigania zgłosił się trener polkowiczan Mirosław D., aż wreszcie przyszła kolej na dwóch panów S.

Artur S. i Andrzej S. wypłynęli na szersze wody dzięki temu, że w 2004 r. odsunięty został od prac w klubie Mariusz J., który obok szefa piłkarskiej mafii Ryszarda F. najbardziej przyczynił się do awansu polkowiczan do ekstraklasy w sezonie 2002/2003. Gdy pokłócił się z dyrektorem Arturem S. i przestał być kierownikiem drużyny, okazało się, że nie ma kto kupować meczów. A walczący o utrzymanie w pierwszej lidze Górnik rozpaczliwie potrzebował punktów.

To pewnie dlatego mecz Górnika z Lechem Poznań w przedostatniej kolejce nie był ustawiony, choć zwycięstwo dałoby polkowiczanom utrzymanie. Ktoś z Górnika podjął rozpaczliwą próbę ratowania zespołu dopiero kilka dni później, kiedy w ostatnim meczu sezonu zespół miał grać ze Świtem. Obiecał sędziemu Grzegorzowi K. 100 tysięcy złotych za zwycięstwo. Ogromne pieniądze nie pomogły, bo K. tego spotkania przekręcić nie zdołał. Dostał tylko 40 tysięcy za bezbramkowy remis, który sprawił, że Górnik wystąpił w barażach. A tam już czekała mająca wielkie ambicje Cracovia. O ustawieniu tego dwumeczu nie było więc mowy. Krakowianie dwukrotnie rozgromili po 4:0 nieumiejących wygrywać bez pomocy arbitrów rywali.

Po spadku w Polkowicach nadal trwało intensywne douczanie, jak kupować mecze bez pomocy skłóconego z Arturem S. Mariusza J. Między innymi Andrzej S. obiecał obserwatorowi Witowi Żelazce 8 tysięcy złotych za pomoc w meczu z Kujawiakiem. Spotkanie to prowadził sędzia Jacek Walczyński z Lublina. Górnik wywalczył wtedy we Włocławku cenny punkt.

Pieniądze na kupowanie meczów pochodziły z przymusowych składek, wpłacanych przez piłkarzy. "Musieliśmy oddawać pieniądze z premii za wygrane mecze" - opowiadał dziennikarzom po ubiegłorocznym zatrzymaniu Mariusz Ujek, były piłkarz klubu z Dolnego Śląska. Górnik jest jednym z klubów, które mogą zostać najszybciej usunięte z ligi. Dowody na polkowiczan ma już Wydział Dyscypliny PZPN. Do piłkarskiej centrali trafiły też prokuratorskie teczki na Górnika Łęczna, KSZO Ostrowiec, Arkę Gdynia, Szczakowiankę i Podbeskidzie.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj