Dziennik Gazeta Prawana logo

Pogoń Szczecin też mogła kupić awans

13 października 2007, 13:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prokuratorzy prowadzący śledztwo w sprawie korupcji w polskiej piłce mają coraz więcej dowodów, że Pogoń Szczecin kupiła w sezonie 2003/2004 awans do ekstraklasy. Do udziału w tych transakcjach przyznali się podczas przymusowej wizyty we Wrocławiu między innymi obserwator Krzysztof P. i sędzia Janusz O. - informuje DZIENNIK

Zarzuty wobec wyżej wymienionych dotyczą meczu Pogoń-Szczakowianka zakończonego zwycięstwem gospodarzy 3:2. Szczecinianie szybko wyszli na prowadzenie 2:0 (już w 7 min. sędzia sprezentował im rzut karny), a kiedy rywale nieoczekiwanie w końcówce doprowadzili do remisu, arbiter podarował Pogoni trzeciego gola (mimo ewidentnego faulu na bramkarzu) i wyrzucił z boiska jednego z zawodników z Jaworzna. Rozwścieczeni piłkarze Szczakowianki po meczu chcieli zlinczować Janusza O.

Kilka dni po tym spotkaniu Pogoń grała na wyjeździe z Polarem. Działacze z Wrocławia, obawiając się stronniczego sędziowania, zażądali w PZPN wysłania na to spotkanie pierwszoligowego arbitra. Nic nie wskórali. Przysłano im drugoligowca Artura Sz. z Krakowa. Zatrzymany niedawno arbiter nie musiał jednak zbytnio się wysilać. Obrońcy Polaru, szczególnie Tomasz R., potykali się w tym meczu o własne nogi. Tym częściej, im bliżej byli piłkarze rywala.

Zdaniem śledczych, przed meczem z Pogonią były zawodnik Polaru Marek G. dzwonił do bramkarza wrocławskiej drużyny Marcina Foltyna z informacją, że „jest w stanie zorganizować pieniądze za ten mecz. Zarówno G., jak i R. zostali już oskarżeni przez wrocławską prokuraturę o handlowanie meczami. Ich proces trwa od roku.

Pod lupę śledczych trafiło także co najmniej kilka innych podejrzanych spotkań Pogoni. Nikt z tego klubu nie został jednak jeszcze zatrzymany. Antoni Ptak, właściciel szczecińskiego klubu, i jego syn Dawid od wielu miesięcy przebywają w Brazylii. Mecze Pogoni oglądają za pośrednictwem kamer internetowych. Ze swoimi pracownikami kontaktują się tylko telefonicznie albo organizują wideokonferencje.

"Nawet ja nie mam numeru do Antka. Zawsze to on dzwoni do mnie. Niedawno byłem u niego, jak otwierał hotel. Tam są tanie grunty pod budowę, nic tylko interesy robić. A Dawid ożenił się z Brazylijką. To po co mają wracać do Polski?" - pyta Edward Ptak, brat właściciela Pogoni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj