Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłkarz Legii wytatuował imię syna na ramieniu

5 listopada 2007, 23:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rodzina jest dla niego najważniejsza. "Gola w meczu z Górnikiem Zabrze dedykuję mojemu synkowi Luisowi. To jego imię wytatuowałem sobie na ramieniu" - opowiada zawodnik warszawskiej Legii Edson i z dumą prezentuje tatuaż.

"Piłka i rodzina są dla mnie najważniejsze. Już przed spotkaniem obiecałem sobie, że jeśli zdobędę bramkę, to pokażę, kogo kocham najbardziej" - mówi "Faktowi" Edson.

Na ramieniu Brazylijczyka widnieje nie tylko imię syna - Luis. Są też tajemnicze inicjały... Dwie litery - "E" i "T' - to pierwsze litery imion. Jego - Edson i żony - Thiane. Luis Guilherme i jego mama są z pewnością dumni z gry ukochanego taty i męża. Oni wierzą w jego umiejętności, często kibicując mu z trybun stadionu na Łazienkowskiej.

"Rodzina zawsze mnie wspierała. Mam nadzieję, że tatuaż również przyniesie mi szczęście" - nie kryje Edson, który zagrał na Roosevelta jak w mistrzowskim sezonie 2005/2006 i przypieczętował efektowną wygraną Legii z Górnikiem (3:0) atomowym strzałem pod poprzeczkę. W dużej mierze dzięki jego grze Legia zawdzięcza zwycięstwo, po którym prowadzi w ekstraklasie.

A przecież nie tak dawno wydawało się, że dobry czas Edsona w Legii już się skończył, zaś on sam wkrótce opuści Warszawę. W końcówce poprzedniego sezonu kibice nie chcieli słyszeć o jego powrocie do klubu. Edson odmówił bowiem gry w meczu o Puchar Ekstraklasy z Górnikiem Łęczna. "Dla mnie sezon już się skończył" - oznajmił beztrosko i poleciał do Brazylii.

Legia zaczęła szukać zawodników na jego pozycję. I nagle wszystko się odwróciło. Nowy trener warszawian Jan Urban znalazł dla niego nową pozycję i sprawił, że Edson się odrodził. Z lewej obrony przesunął go do pomocy, zdając sprawę, że najsłabszą stroną Brazylijczyka był odbiór piłki.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Teraz jego zawodnik może skupić się na tym, co lubi najbardziej - atakach na bramkę rywala. W grze Legii nie widać już konfliktu między Brazylijczykami i Polakami. Wszyscy pracują razem, dla jednego celu - chcą odzyskać mistrzostwo Polski. "Ostatnio nie zdobywałem wielu bramek, ale wiem, że potrafię to robić" - podkreśla Edson.

"W naszej grze widać poprawę. Po objęciu Legii przez trenera Urbana nasza forma rośnie, a w takiej atmosferze, jaką mamy w szatni, aż chce się kopać piłkę" - opowiada "Faktowi" piłkarz. Teraz Edson ma tylko jedno życzenie: "<Legia Varsovie, le mejor en Polonia>, czyli niech Legia będzie najlepsza w Polsce" - uśmiecha się Brazylijczyk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj