Pod wodzą Ulatowskiego Lechia nie grała lepiej niż za kadencji jego poprzednika. Trzy z czterech ostatnich spotkań rozegrała na PGE Arenie Gdańsk, ale wygrała tylko raz - 1:0 z Ruchem Chorzów po samobójczej bramce Piotra Stawarczyka. Poza tym zanotowała trzy porażki - u siebie 1:3 z Polonią Warszawa i 0:1 z Jagiellonią oraz 0:3 w Warszawie z Legią.

Reklama

Ulatowski, który podpisał kontrakt do czerwca 2012 roku, bardzo chciał zostać w Gdańsku, jednak działacze przyjęli inną koncepcję.

"Na naszej decyzji zaważyła nie tylko analiza wyników zespołu w czterech ostatnich spotkaniach, ale także różna wizja wyprowadzenia naszej drużyny z kryzysu. Nowego szkoleniowca Lechii powinniśmy poznać jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia" - zapowiedział PAP prezes gdańskiego klubu Maciej Turnowiecki.

"Wiadomo, w jakim momencie przyszedłem do Lechii. Niestety, nie udało mi się w krótkim czasie odmienić oblicza drużyny. Żałuję również, że działacze nie zaakceptowali mojej wizji pracy przed rundą rewanżową. Jestem przekonany, że przy zaplanowanych przeze mnie zmianach gdańscy piłkarze znowu poczuliby smak zwycięstwa" - dodał Ulatowski.

Po 17 meczach gdańszczanie z dorobkiem 17 punktów zajmują 12. miejsce w tabeli. Lechia zdobyła tylko osiem bramek, czyli najmniej ze wszystkich drużyn T-Mobile Ekstraklasy.

Reklama

Bilans Ulatowskiego również nie jest w ostatnim okresie imponujący. W Lechii zaliczył zwycięstwo i trzy porażki, a prowadząc wcześniej w T-Mobile Ekstraklasie Cracovię w 10 meczach zanotował wygraną, remis i osiem przegranych.