Rzut karny został podyktowany w 62. minucie. Do piłki umieszczonej na jedenastym metrze podszedł Gabriel Diaz. Bramkarz rzucił się w dobrym kierunku i obronił. Arbiter uznał jednak, że zbyt szybko się poruszył i zarządził powtórkę.

Reklama

http://www.youtube.com/watch?v=Cu4Znbc0Wq4

Golkiper stanął ponownie między słupkami i obronił. Gdy sędzia po raz kolejny zdecydował, że naruszono przepisy, na trybunach zaczęto gwizdać. Bramkarz podszedł do tej sytuacji ze spokojem. Po raz trzeci się ustawił na linii i... złapał.

Wszystko trwało sześć minut i zebrani na stadionie kibice zaczęli się już denerwować.

Powinienem był zabrać piłkę do domu na pamiątkę. Taka sytuacja niecodziennie się zdarza - skomentował szczęśliwy bramkarz, występujący także w boliwijskiej reprezentacji.