Przed spotkaniem w Gdańsku we włoskich mediach kładziono nacisk na to, że "Azzurri" muszą "zdać egzamin z Lewandowskiego", bo to jego wskazywano jako przeciwnika numer jeden.

Reklama

"La Gazzetta dello Sport" tuż po końcowym gwizdku napisała o rozczarowaniu i żalu, jakim jest tylko punkt wywalczony przez drużynę trenera Roberto Manciniego w Gdańsku.

"Nic nie można było zrobić. Polski mur utrzymał się, a Italia odbijała się od Glika i Walukiewicza" - dodano, chwaląc występ piłkarzy grających na co dzień w Serie A. Nawet zmiana zawodników, ubolewa dziennik, nie odmieniła sytuacji.

"Polacy dawali odpór, ale mało kąsali. Lewandowskiego i Milika zatrzymali Acerbi i Bonucci, odgrywający główne role w obronie" - relacjonowała gazeta.

Oceniono że 0:0 to nie jest wynik "w stylu Manciniego", którego drużyna przyzwyczaiła do tego, że strzela dużo bramek. Jak się zaznaczył sportowy dziennik, reprezentacja pod jego wodzą tylko dwa razy na 22 mecze nie zdołała strzelić gola.

"Zabrakło tylko goli, nie woli do ich strzelania. To nie jest remis, o którym trzeba zapomnieć, choć Włosi nie byli tak błyskotliwi, jak przy innych okazjach" - skonstatowała "La Gazzetta dello Sport".

Agencja Ansa podsumowując gdański mecz oceniła, że reprezentacja Włoch zmarnowała za dużo okazji. "To nie był spektakularny mecz; uzasadnione było oczekiwanie na coś więcej" - zauważono.

Agencja zwróciła zarazem uwagę, że "Azzurri" pozostają liderem grupy Ligi Narodów. Według Ansy wpływ na przebieg meczu miał też zły stan murawy, na której ciągle podnosiła się darń utrudniając grę zawodnikom.

W ocenie Ansy Włosi mieli szczęście, że także Robert Lewandowski, którego bali się najbardziej, nie wykorzystywał okazji.

Dziennik "Corriere dello Sport" nie mógł odżałować: "Tylko 0:0". Wymienił błędy popełnione przez włoskich piłkarzy, a także selekcjonera, który cały mecz pozostawił Ciro Immobile na ławce rezerwowych.

Według dziennika włoska reprezentacja "chwilami prezentowała się pięknie", ale była zbyt nieprecyzyjna i zmarnowała wiele okazji.

Wysłannik dziennika "La Repubblica" kładzie nacisk na to, że Włosi zagrali przy trybunach zajętych w 25 proc. zgodnie z polskimi przepisami. Dodał, że polscy kibice "byli zdyscyplinowani i ułożeni".

Oceniając mecz zaznaczono, że Włochom udało się z powodzeniem "ograniczyć" polską reprezentację, która faktycznie była niebezpieczna tylko w jednym momencie.