Emocje w Legnicy rozpoczęły się dopiero po godzinie gry, gdy gola dla Bruk-Betu Termaliki strzelił 20-letni Kacper Śpiewak, odkrycie rundy wiosennej poprzedniego sezonu w Stali Stalowa Wola.

Reklama

Kilkadziesiąt sekund później wyrównał doświadczony Szymon Matuszek. W 65. i 71. minucie padły kolejne gole, oba zespoły wykorzystały wówczas rzuty karne. Dla gości z Niecieczy trafił Piotr Wlazło, a dla Miedzi - Kamil Zapolnik.

W 77. minucie "Słoniki" znów prowadziły, tym razem po precyzyjnym strzale z rzutu wolnego Czecha Martina Zemana.

To nie był jednak koniec emocji. W doliczonym czasie gry arbiter podyktował kontrowersyjną "jedenastkę" dla Miedzi. Na nic zdały się zdecydowane protesty gości, tłumaczących, że nie było faulu w polu karnym.

Do piłki ponownie podszedł Zapolnik, ale tym razem Tomasz Loska obronił jego strzał. W przeszłości obaj zawodnicy, podobnie jak Matuszek, grali razem w Górniku Zabrze.

W niedzielę Miedź nie miała więc tyle szczęścia co w niedawnym meczu z Widzewem Łódź u siebie, gdy bramkę na 1:1 strzeliła w doliczonym czasie gry.

Zwycięstwo Bruk-Betu Termaliki oznacza, że podopieczni Mariusza Lewandowskiego umocnili się na pozycji wicelidera. Mają 30 punktów i tracą jeden do lidera z Łodzi.

Przykład ŁKS pokazuje, jak duża jest różnica między ekstraklasą i 1. ligą. W poprzednim sezonie w najwyższej klasie łódzka drużyna przegrała aż 25 meczów i jako pierwsza straciła szansę utrzymania. Natomiast w gronie pierwszoligowców kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa (dziesięć w jedenastu meczach).

W sobotnim spotkaniu z przedostatnim w tabeli GKS Jastrzębie (3:0) bramki zdobyli Hiszpan Antonio Dominguez, Tomasz Nawotka i Łukasz Sekulski z rzutu karnego. Szczególnej urody był gol Domingueza, który popisał się strzałem z ok. 30 metrów.

Lider i wicelider coraz bardziej uciekają rywalom. Sprawił to również wynik niedzielnego meczu w Łęcznej, gdzie trzeci w tabeli Górnik (24 pkt) zremisował 1:1 z czwartym GKS Tychy (20 pkt).

ŁKS, Bruk-Bet Termalica i Górnik mają jeszcze po jednym spotkaniu zaległym.

Jeżeli dwa czołowe zespoły utrzymają taką formę w najbliższych tygodniach, to innym drużynom pozostanie już tylko walka o miejsce w barażach o awans.

W sobotę zadebiutowało w swoich zespołach dwóch trenerów. Zamykająca tabelę Sandecja Nowy Sącz Dariusza Dudka przegrała w Kielcach z Koroną 0:1, a Zagłębie Sosnowiec Kazimierza Moskala - także na wyjeździe - zremisowało z Radomiakiem 0:0.