Kibice, którzy przyszli w niedzielę na mecz angielskiej Premiership między Stoke City a Tottenhamem, kwadrans przed końcowym gwizdkiem zamarli z przerażenia. Na boisko po zderzeniu z bramkarzem gospodarzy padł bowiem Vedran Corluka. Chorwaci piłkarz został uderzony w skroń tam mocno, że aż stracił przytomność.
Po kilku minutach udzielania pomocy przez klubowych lekarzy odzyskał ją, ale w drodze do karetki znowu poczuł się gorzej i konieczne było założenie aparatu tlenowego. Piłkarz trafił do szpitala.
Brytyjska stacja BBC, określiła zdarzenie jako "koszmarny wypadek".
Na boisku lepsza była ekipa Stoke, która wygrała 2:1, nie wykorzystując w dodatku jednego z dwóch rzutów karnych. Goście kończyli mecz w dziewiątkę po czerwonych kartkach dla Garetha Bale'a i Michaela Dawsona. "Koguty" z dwoma punktami po ośmiu meczach zajmują ostatnie miejsce w tabeli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|
