Gospodarze od pierwszych chwil mieli optyczną przewagę i potrafili dłużej się utrzymać przy piłce, ale ataki Wisły były bardziej konkretne. Już pierwszy z nich mógł przynieść gola, ale po strzale Marko Kolara piłka zmierzająca do siatki zatrzymała się na Sasy Balicu.

Reklama

Kilka minut później goście zaatakowali drugi raz. Wstrzeloną w pole karne piłkę przyjął ładnie Łukasz Sekulski, przełożył na prawą nogę i strzałem z kilku metrów nie dał szans bramkarzowi gospodarzy.

Kolejne fragmenty meczu należały do Zagłębia. Bardzo aktywni byli Hinokio oraz debiutujący w podstawowym składzie Martin Doleżal. Ten drugi potrafił się przepchnąć z obrońcami Wisły i stanowił największe zagrożenie w polu karnym.

Goście natomiast co prawda sporadycznie wychodzili z własnej połowy, ale przez pół godziny nie pozwolili rywalom wypracować stuprocentowej sytuacji bramkowej. Po tym okresie popełnili jednak błąd w ataku, Zagłębie wyprowadziło kontratak, który skutecznie wykończył Doleżal.

Po golu Zagłębie próbowało pójść za ciosem i jeszcze śmielej zaatakowało, ale ich akcjom brakowało ostatniego podania. Mimo wszystko lubinianie powinny prowadzić, lecz Mateusz Bartolewski z metra nie trafił do siatki.

Wisła momentami broniła się całym zespołem we własnym polu karnym, ale też miała swoją okazję. Po kontrataku strzelał Kolar, ale najpierw Kopacz zatrzymał piłkę, a później Hinokio zdołał ją wybić z pola karnego.

Druga połowa rozpoczęła się od dużej kontrowersji. W polu karnym Zagłębiu po starciu z Mateuszem Bartolewskim padł Fryderyk Gerbowski. Arbiter wskazał na jedenasty metr, ale po chwili zmienił decyzję i ukarał zawodnika gości żółtą kartką. Jeszcze w pierwszej połowie po podobnej sytuacji ukarany został Patryk Szysz, z tą różnicą, że wówczas arbiter od razu uznał zachowanie piłkarza Zagłębia za próbę wymuszenia „jedenastki”.

Druga połowa była już bardziej wyrównana, bo Wisła nie czekała tylko na kontrataki, ale to Zagłębia były groźniejsze. W głównej mierze dzięki wszędobylskiego Hinokio oraz silnemu Doleżalowi. Ten drugi okazał się katem Wisły. Po dośrodkowaniu Łukasza Łakomego Czech uprzedził obrońców gości i strzałem głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Reklama

Po stracie gola goście ruszyli śmielej do ataku i szybko zostali skarceni. Po kontrataku Szysz zagrał w pola karne do nadbiegającego Łakomego, a ten nie dał szans Krzysztofowi Kamińskiemu.

Kilka chwil później Szysz mógł „zamknąć” mecz, lecz w sytuacji sam na sam z bramkarzem dał się dogonić rywalom.

W ostatnim kwadransie Wisła uzyskała zdecydowaną przewagę, a Zagłębie broniło się całym zespołem. W końcu napór gości przyniósł gola, ale cieszyli się z niego tylko kilka minut. Po długiej analizie wideo arbiter zmienił decyzję, dopatrując się pozycji spalonej jednego z zawodników.

Nadal było 3:1 i praktycznie emocje się skończyły, bo przyjezdnym decyzja sędziego podcięła skrzydła. Zagłębie utrzymało prowadzenie i przerwało serię czterech porażek z rzędu. Wisła pozostaje z jednym zwycięstwem i jednym remisem w tym sezonie w meczach wyjazdowych.

KGHM Zagłębie Lubin – Wisła Płock 3:1 (1:1).
Bramki: 0:1 Łukasz Sekulski (11), 1:1 Martin Doleżal (31), 2:1 Martin Doleżal (59-głową), 3:1 Łukasz Łakomy (65)
Żółta kartka – KGHM Zagłębie Lubin: Patryk Szysz, Sasa Balic; Wisła Płock: Mateusz Szwoch, Fryderyk Gerbowski
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Widzów: 3 500
KGHM Zagłębie Lubin: Kacper Bieszczad - Kacper Chodyna, Bartosz Kopacz, Sasa Balic, Mateusz Bartolewski – Patryk Szysz (79. Sasa Zivec), Łukasz Łakomy (86. Ilia Żygulow), Aleksandar Scekic, Koki Hinokio, Erik Daniel (86. Bartłomiej Kłudka) – Martin Doleżal (71. Karol Podliński)
Wisła Płock: Krzysztof Kamiński - Jakub Rzeźniczak (56. Kristian Vallo), Damian Michalski, Adam Chrzanowski (86. Patryk Tuszyński), Piotr Tomasik - Damian Rasak (67. Dominik Furman), Mateusz Szwoch, Fryderyk Gerbowski (67. Radosław Cielemęcki) - Marko Kolar (67. Jorginho), Rafał Wolski – Łukasz Sekulski