To było coś niesamowitego. Taki mecz dla każdego piłkarza jest nagrodą i honorem za trud włożony w każdy trening. Zagraliśmy tam dobry mecz, szkoda, że nie udało się zremisować.
Byłem trochę zaskoczony tym wynikiem, bo wydawało mi się, że wygracie. Jednak Irlandczycy pokazali, że potrafią być groźni nie tylko u siebie. Nasza grupa jest na tyle wyrównana, że jeszcze wszystko może się zdarzyć. Zresztą, kto się spodziewał, że tyle punktów zdobędą Słowacy i pokażą tak skuteczny futbol?
Nie musiałem tego robić, bo cały terminarz eliminacji mam w głowie. Ten mecz jest jednym z najważniejszych w mojej karierze. Widzę, jak wiele o nim się mówi i pisze. Na pewno jeszcze w szatni będę przeżywał nie lada emocje, ale wraz z pierwszym gwizdkiem liczyć się będzie tylko futbol.
Z pierwszej gry we Wrocławiu utkwił mi w pamięci Roger, który był jednym z najlepszych na boisku. Macie znakomitych bramkarzy, jak Boruc czy Kuszczak. Na niezłym poziomie gra też wasza druga linia. Trudno skupić się na konkretnych piłkarzach, bo Polska to wyrównany zespół. Musimy skoncentrować się na całej drużynie.
Nie było takiej rozmowy. Jestem przekonany, że nasz sztab doskonale sobie poradzi opracowaniem odpowiedniej strategii na środę. Jednak jeśli selekcjoner będzie chciał czegoś się ode mnie dowiedzieć, to oczywiście pomogę.
Tylko nie to! (śmiech) Byłyby to chyba najtrudniejsze z możliwych pytań. Wszyscy wiemy, że macie bardzo dobry zespół i czeka nas trudny mecz. A co do Pawła... Ciężko go zatrzymać, ma niezły strzał z obu nóg. Jeśli pojawi się na boisku, to musimy mieć się na baczności.
Trochę żartowaliśmy na ten temat. Jednak żadnego zakładu nie było. Nie jestem w tym dobry i nie chcę ryzykować.
Nie powiedziałbym tak. Na pewno nie stoimy na straconej pozycji. Czekają nas dwa ciężkie spotkania i wyjazd do San Marino. Jeśli trzy razy wygramy, to zakwalifikujemy się na turniej w RPA. Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie to łatwe.
Punkt przywieziony z Polski to niezły wynik, choć rzeczywiście mieliśmy swoje okazje. Ale wtedy dopiero zaczynały się eliminacje, więc cieszyliśmy się z tej zdobyczy.
Wydaje mi się, że obie drużyny rozpoczną ostrożnie. W końcu stawka będzie bardzo wysoka. Zarówno Polska, jak i Słowenia bardziej skupią się na tym, żeby nie stracić gola.
Oczywiście z napastnikiem. Ze Zlatanem Ljubijankiciem grałem razem w Domażale, ale częściej w podstawowym składzie występują Novaković i Dedić. Są dobrymi piłkarzami, więc łatwo się z nimi gra.
Przechodzimy wymianę pokoleń. Starsi zawodnicy skończyli reprezentacyjną karierę, a piłkarze w moim wieku są w kadrze gdzieś od półtora roku. Nowy jest także trener. Dopiero teraz pokazujemy, na co nas stać. Nie mamy takiej gwiazdy jaką wcześniej był Zlatko Zahović, ale tworzymy naprawdę zgrany kolektyw.
W Polsce gra się w piłkę dużo szybciej i bardziej fizycznie. Obrońcy nie patyczkują się i potrafią w naprawdę ostry sposób wejść w przeciwnika. No i przede wszystkim futbol jest bardzo popularny. W Domżale na nasze mecze przychodziło nie więcej niż 500 kibiców. Nie mamy u siebie ani jednego tak dużego stadionu jak ten, który powstaje w Krakowie. A wiem, że budowane są także inne nowe obiekty.
Nie można tak powiedzieć. Na każdym meczu kadry jest pełny stadion. Ale nie mamy dyscypliny numer jeden. Odnosimy sukcesy w kilku innych, więc zainteresowanie rozkłada się równo na piłkę ręczną, koszykówkę i narciarstwo. Coś o tym wiecie, bo często Primoż Peterka rywalizował z Adamem Małyszem.
Jesteśmy małym krajem, więc gra na mistrzostwach świata to wielka sprawa. Na razie idzie nam nie najgorzej, więc i oczekiwania są nieco większe, ale przekaz u nas jest jasny – możecie, ale nie musicie awansować.