Ale to oni lepiej zaczęli to spotkanie, bo dłużej utrzymywali się przy piłce i kreowali groźne sytuacje pod bramką Jagiellonii. Już w pierwszej minucie gry swoje umiejętności techniczne pokazał Dani Ramirez, który bez trudu znalazł sobie miejsce do strzału w polu karnym gospodarzy, ale Damian Węglarz nie dał się zaskoczyć z dość ostrego kąta.

To właśnie akcje z udziałem hiszpańskiego pomocnika ŁKS były w tej części meczu najgroźniejsze dla Jagiellonii. W 18. minucie świetnym zagraniem technicznym Ramirez ograł w polu karnym dwóch obrońców z Białegostoku, uderzał z prawej nogi, ale znowu Węglarz zdołał ten strzał obronić.

W tej fazie meczu gospodarze grali z kontry i dwie minuty przed akcją Hiszpana mogli objąć prowadzenie. Patryk Klimala znalazł się sam przed Arkadiuszem Malarzem, ale strzelił nie tylko obok niego, ale i obok bramki łodzian.

Ciekawych sytuacji nadal nie brakowało. ŁKS atakował głównie swoją lewą stroną, Jagiellonia była groźna z rzutów wolnych i rożnych, bo w powietrzu jej gracze mieli przewagę nad nieco niższymi rywalami. Tu widoczny był Bartosz Kwiecień, nominalnie defensywny pomocnik, który w tym meczu zagrał jednak na środku obrony z Chorwatem Ivanem Runje. W 33. minucie Malarz obronił pierwszy taki strzał głową Kwietnia, do dobitki nie dopuścili obrońcy ŁKS.

Ale minutę później o dużym szczęściu mogli mówić białostoczanie, bo Ramirez wyłożył piłkę Michałowi Trąbce, ten uderzył technicznie z pola karnego, ale trafił w słupek. W 36. minucie niewiele pomylił się po drugiej stronie boiska Klimala; piłka po jego strzale głową przeszła tuż obok bramki ŁKS.

W 42. minucie sędzia Paweł Gil podyktował rzut karny dla Jagiellonii. Ocenił, że Maksymilian Rozwandowicz faulował przy strzale Martina Pospisila. Do wykonania "jedenastki" ustawił się już nawet Jesus Imaz, ale po kilkuminutowych analizach VAR okazało się, że na minimalnym spalonym był Klimala, który do Pospisila podawał.

Od początku drugiej połowy zaatakowali gospodarze. W 48. minucie Klimala wychodził sam na sam z Malarzem, ale za daleko wypuścił sobie piłkę i bramkarz ŁKS był przy niej szybszy. Potem dwie dobre okazje miał po drugiej stronie boiska Łukasz Sekulski, ale dwa razy przegrał pojedynki z Bodvarem Bodvarssonem.

Jagiellonia nadal była groźna ze stałych fragmentów gry. W 58. minucie znowu najwyżej w polu karnym ŁKS wyskoczył do piłki Kwiecień, ale minimalnie przestrzelił.

Łodzianie cofnęli się, widać było, że zaczęło im brakować sił do tak intensywnej gry, jak w pierwszej połowie. Wtedy padł pierwszy gol dla Jagiellonii - w swojej trzeciej próbie - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego - Bartosz Kwiecień, strzałem głową, pokonał Malarza.

Jagiellonia uspokajała grę, utrzymywała się przy piłce i zmuszała łodzian do biegania. W zespole gości "zniknął" zmęczony Ramirez. W 78. minucie indywidualny błąd stopera Jana Sobocińskiego pomógł Jagiellonii podwyższyć wynik. Młody gracz ŁKS wybijał piłkę, ale trafił w Imaza, który zagrał na środek pola karnego do Klimali, a ten zdobył gola.

Przy takim wyniku drużynie ŁKS zabrakło już sił i determinacji, by zdobyć przynajmniej honorową bramkę. Co prawda w 81. minucie Węglarz obronił mocny strzał z pola karnego Ramireza, ale na więcej gości nie było już stać.

Jagiellonia Białystok - ŁKS Łódź 2:0 (0:0)
Bramka: 1:0 Bartosz Kwiecień (65-głową), 2:0 Patryk Klimala (78)
Żółta kartka - Jagiellonia Białystok: Taras Romanczuk. ŁKS Łódź: Ricardo Guima, Maksymilian Rozwandowicz
Czerwona kartka za drugą żółtą - ŁKS Łódź: Maksymilian Rozwandowicz (90)
Sędzia: Paweł Gil (Lublin)
Widzów: 8 444
Jagiellonia Białystok: Damian Węglarz - Jakub Wójcicki, Ivan Runje, Bartosz Kwiecień, Bodvar Bodvarsson - Martin Pospisil, Taras Romanczuk - Tomas Prikryl (57. Martin Kostal), Jesus Imaz (80. Marko Poletanovic), Juan Camara - Patryk Klimala (89. Przemysław Mystkowski)
ŁKS Łódź: Arkadiusz Malarz - Jan Grzesik, Maksymilian Rozwandowicz, Jan Sobociński, Adrian Klimczak - Dani Ramirez, Dragoljub Srnic, Ricardo Guima, Michał Trąbka (66. Maciej Wolski), Piotr Pyrdoł (76. Pirulo), Łukasz Sekulski (76. Rafał Kujawa)