Po przegranym w poprzedniej kolejce meczu z KGHM Zagłębiem Lubin pracę w Białymstoku stracił dotychczasowy szkoleniowiec Jagiellonii Ireneusz Mamrot. Rozstał się z klubem za porozumieniem stron po 2,5 roku pracy.

Reklama

Szefostwo SSA Jagiellonia nie ukrywa, że powodem była gra zespołu poniżej oczekiwań; Jagiellonia zajmuje bowiem w tabeli dziewiątą pozycję, punktuje nieregularnie (z czterech ostatnich spotkań trzy przegrała), a jej gra w wielu spotkaniach pozostawiała wiele do życzenia.

Czasowo obowiązki trenera zespołu przejął Rafał Grzyb, od blisko roku asystent w sztabie szkoleniowym, przez wiele lat piłkarz Jagiellonii i kapitan tego zespołu. Ma poprowadzić zespół w dwóch ostatnich meczach przed zimową przerwą, zanim obejmie go nowy szkoleniowiec.

"Jesteśmy w takim miejscu, że musimy wierzyć w siebie, być odważni i czerpać radość z gry" - powiedział Grzyb, cytowany w piątek przez oficjalną stronę internetową Jagiellonii Białystok. Zaznaczył, że nie odczuwa większej ekscytacji w związku z tym, że przypadła mu rola pierwszego trenera. "Traktuję obecną pracę jako kontynuację tego, co wykonywałem wcześniej. Są oczywiście dodatkowe obowiązki i większa odpowiedzialność za zawodników. Z drugiej strony patrzę na to w ten sposób, że to jest dobry moment, aby drużyna odbiła się od dna. Nasz zespół wie, czego chce, jakie są oczekiwania i wierzę, że jego zaangażowanie przełoży się na mecz" - powiedział szkoleniowiec Jagiellonii.

Wyraził nadzieję, że zmiana trenera zmobilizuje piłkarzy do podjęcia nowych wyzwań i udowodnienia swojej wartości. "Zawodnicy przede wszystkim walczą dla siebie, nie dla mnie. Powinni chcieć udowodnić swoją wartość i czerpać radość z gry" - dodał Grzyb.

Wśród poważniejszych decyzji kadrowych przed niedzielnym meczem jest zestawienie obrony; za nadmiar żółtych kartek pauzować bowiem będzie chorwacki stoper Ivan Runje. Niewykluczone, że jego miejsce zajmie inny Chorwat Zoran Arsenic, tworząc parę z Bartoszem Kwietniem. W meczu z Zagłębiem trener Mamrot Arsenica wystawił w środku pomocy, ale ostatecznie mecz skończył on na prawej obronie.

"Wciąż myślimy jeszcze nad zestawieniem wyjściowej jedenastki na Lechię. Te ostatnie dni są po to, by jeszcze dokładniej przyjrzeć się zawodnikom, którymi dysponuję" - dodał podkreślając jednak, że bez względu na to, kim byłby przeciwnik w takim meczu (tuż po zmianie trenera), jest to dla zespołu wyzwanie. "Zobaczymy, jak na to zareaguje nasza drużyna" - dodał Rafał Grzyb.

Reklama

Oceniając Lechię zwrócił uwagę na jej dużą siłę ofensywną. "Gdy już strzeli gola, cofa się głęboko i skutecznie broni dostępu do swojej bramki. Uważam jednak, że nie jest to zespół, którego nie jesteśmy w stanie pokonać. To przeciwnik w naszym zasięgu" - uważa szkoleniowiec.

Nieważne jak, musimy wygrać; liczymy na wsparcie kibiców - mówią przed meczem z Lechią białostoccy piłkarze. "To, co wydarzyło się w meczu z Zagłębiem nie jest już istotne. To przeszłość, dlatego skupiam się na tym, co teraz i co przyniesie przyszłość. Najważniejsze jest zwycięstwo i trzy punkty, których bardzo potrzebujemy. Nie jest ważne, kto zagra, liczy się tylko wygrana" - podkreślił najlepszy strzelec zespołu, Hiszpan Jesus Imaz.

"Nieudane poprzednie spotkanie wciąż siedzi w mojej głowie. Musimy szczególnie poprawić się w porównaniu do tego, co wydarzyło się w pierwszej połowie. Nie rozumiem, dlaczego tak beznadziejnie wyglądaliśmy na boisku. Wierzę, że dzięki naszym fanom będziemy zdolni do lepszej gry" - dodał islandzki obrońca Bodvar Bodvarsson.

Początek meczu w Białymstoku między Jagiellonią i Lechią - w niedzielę o godz. 17.30.