Arka to klub z piękną tradycją i olbrzymim potencjałem. Gdynia i tutejsi kibice zasługują na kolejne wspaniałe karty w żółto-niebieskiej historii. Wierzę, że napiszemy je wspólnie. Nie ukrywam, że będę korzystał z doświadczenia Jarosława Kołakowskiego – prywatnie mojego ojca, a zawodowo menedżera od lat związanego z piłką – zadeklarował na klubowej stronie Kołakowski.

Reklama

Nowy właściciel Arki ukończył w 2018 roku studnia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie studia podyplomowe o kierunku International Sports Law w szkole prawa i biznesu ISDE w Madrycie.

Przez pięć lat pracował jako pośrednik transakcyjny uczestnicząc w negocjacjach z zawodnikami oraz klubami piłkarskimi. Doświadczenie zawodowe w zakresie zarządzania i obsługi prawnej klubów zdobywał m.in. podczas stażu w angielskim Queens Park Rangers. Jest również posiadającym licencję PZPN agentem piłkarskim, współpracuje z ojcem, z którym prowadzi agencję KFM.

Kołakowski musi jednak zmierzyć się w Arce ze sporymi problemami, zarówno sportowej jak i finansowej natury. Po 26 kolejkach żółto-niebiescy plasują się w tabeli na spadkowej 15. pozycji i do bezpiecznej 13. lokaty, którą zajmuje Wisła Kraków, tracą sześć punktów.

Arka jest w tym sezonie wyjątkowym klubem – miała bowiem po trzech prezesów i trenerów. Najpierw drużynę prowadził Jacek Zieliński, którego 10 października zastąpił Serb Aleksandar Rogic, a od 10 marca pierwszym szkoleniowcem (bez meczu na koncie) jest Krzysztof Sobieraj.

Z kolei do sierpnia klubem zarządzał Wojciech Pertkiewicz, do 16 grudnia tę funkcję pełnił Grzegorz Stańczuk, a 17 stycznia stery przejął Radomir Sobczak.

W dodatku 15 stycznia prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, uznając, że poprzedni większościowy udziałowiec spółki nie realizował strategii długofalowego rozwoju Arki tylko ją zadłużał, wstrzymał finansowanie klubu, który w 2019 roku w ramach umowy promocyjnej otrzymał prawie 6,2 mln złotych.

Trzymam kciuki za nowego właściciela Arki oraz deklaruję pełną gotowość Miasta do wsparcia naszego Klubu - napisał w piątek na twitterze prezydent miasta.

Klubowy budżet jest jednak pusty. Pensje za luty i marzec zawodnicy otrzymali w niepełnej wysokości w formie zaliczek i z tego też względu, w przeciwieństwie do większość klubów w ekstraklasie, nie doszli do porozumienia w kwestii redukcji wynagrodzeń na czas pandemii koronawirusa.

Mamy długoterminowe i ambitne plany wobec Arki, jednak zacząć musimy od małych kroków. Deklaruję, że w najbliższych tygodniach dokapitalizujemy spółkę oraz zrobimy wszystko, aby wyjść z obecnego kryzysu i utrzymać się w ekstraklasie. Zapewniam również pełną gotowość do współpracy z kibicami, miastem oraz wszystkimi, którym zależy na Arce – dodał Kołakowski.

Dotychczasowym właścicielem Arki był Dominik Midak, chociaż ostatnio klubem faktycznie zarządzał jego ojciec Włodzimierz. Większościowym udziałowcem stał się w lipcu 2017 roku, kiedy miał zaledwie 20 lat.

Poprzednie władze były również w konflikcie z kibicami. W mieście wywieszano transparenty z obraźliwymi, a często i wulgarnymi hasłami wobec właścicieli. W styczniu przed klubem ustawiono cztery taczki ze zdjęciami obu Midaków, dyrektora sportowego Antoniego Łukasiewicza (byłemu piłkarzowi żółto-niebieskich zarzuca się głównie fatalną politykę transferową) i dyrektora wykonawczego Rafała Żurowskiego.

Michał Kołakowski odkupił pakiet 300 tys. akcji (to 75 procent), ale strony transakcji uzgodniły, że nie będą upubliczniać jej wartości i warunków. Właścicielami Arka planowali zostać także lokalni biznesmeni na czele z jednym z mniejszościowych akcjonariuszy klubu, byłym piłkarzem Arki, Lecha Poznań, Pogoni Szczecin i reprezentacji Polski Rafałem Murawski.

Arka ma w sumie dwóch mniejszościowych właścicieli. Są to spółki z ograniczoną odpowiedzialnością - posiadający 80 tys. akcji (20 procent) Football Club i 20 tys. akcji (5 procent) Ejsmond Club.

Reklama