Mimo obaw związanych z pogodą, spotkanie rozegrane zostało na bardzo dobrze przygotowanym boisku, co nie było takie pewne biorąc pod uwagę, że od końca stycznia napadało w Białymstoku niemal pół metra śniegu i utrzymywały się mrozy sięgające kilkunastu stopni.

Reklama

Gospodarze grali bez swego kapitana Tarasa Romańczuka, który w środku tygodnia doznał urazu. Również problemy zdrowotne zgłoszone tuż przed meczem wykluczyły ze składu Legii Artura Boruca.

Mecz zaczął się znakomicie dla gospodarzy, którzy już w 4. min objęli prowadzenie. Po faulu na Pawle Olszewskim piłkę z prawej strony dośrodkował w pole karne Martin Pospisil, a tam - o czym sędzia Szymon Marciniak zdecydował po konsultacji VAR - bramkarz Legii Cezary Miszta sfaulował przy interwencji Jakova Puljica. Bramkę z rzutu karnego zdobył Jesus Imaz.

Jak się okazało, było to prawie wszystko, co dobrego można by powiedzieć o grze ofensywnej Jagiellonii nie tylko w tej połowie, ale i całym meczu. Z czasem bowiem zaczęła rosnąć przewaga Legii i to nie tylko w posiadaniu piłki. Nie brakowało ostrych spięć - w całej pierwszej części spotkania aż siedmiu piłkarzy ukaranych zostało żółtymi kartkami.

Wyrównanie z karnego

Goście wyrównali również z rzutu karnego. W 17. min błąd w kryciu Tomasa Pekharta w polu karnym popełnił Błażej Augustyn, czeskiego napastnika musiał łapać wpół, by nie dać mu uderzyć piłki zagranej z rzutu rożnego. Xaviera Dziekońskiego pokonał z jedenastu metrów sam poszkodowany.

Potem długimi fragmentami Legia prowadziła ofensywne akcje, białostoczanie ograniczali się do głębokiej obrony i nie byli w stanie niczym zagrozić pod bramką gości. W 32. Jagiellonia miała sporo szczęścia, bo Filip Mladenovic zagrał piłkę na 5. metr przed bramkę gospodarzy, Pekhart bez trudu wyprzedził stoperów, ale trafił w poprzeczkę, a odbitą od ziemi piłkę ostatecznie złapał Dziekoński.

Ale to do Jagiellonii mogło należeć ostatnie słowo w tej połowie. Tuż przed przerwą Przemysław Mystkowski wyłożył piłkę Imazowi, ale Hiszpan przegrał pojedynek sam na sam z Misztą.

Drugą połowę przez 15-20 minut można uznać za w miarę wyrównaną, ale potem powtórzył się scenariusz z pierwszej, tzn. atakowała i utrzymywała się przy piłce Legia, białostoczanie z głębokiej defensywy liczyli na kontry, ale nie zdołali ani razu zagrozić bramce Miszty.

Remis gospodarze zawdzięczają przede wszystkim nieskuteczności legionistów i dobrej formie Dziekońskiego, który obronił m.in. strzał z rzutu wolnego Mladenovica. W 73. min Legia powinna objąć prowadzenie i chyba nawet sam strzelec Pekhart nie wie, dlaczego uderzając piłkę głową nie trafił z pięciu metrów do bramki. W 84. min czeski napastnik mógł zaliczyć asystę podając w polu karnym do Luquinhasa, ale strzał Brazylijczyka trafił w poprzeczkę.

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa 1:1 (1:1).

Bramki: 1:0 Jesus Imaz (4-karny), 1:1 Tomas Pekhart (18-karny).

Żółte kartki - Jagiellonia Białystok: Bogdan Tiru, Fedor Cernych, Błażej Augustyn, Ariel Borysiuk. Legia Warszawa: Cezary Miszta, Artur Jędrzejczyk, Josip Juranovic.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Mecz bez udziału publiczności.

Jagiellonia Białystok: Xavier Dziekoński – Paweł Olszewski, Bogdan Tiru, Błażej Augustyn, Bojan Nastic (46. Bartłomiej Wdowik) - Kris Twardek (70. Maciej Makuszewski), Ariel Borysiuk, Martin Pospisil (88. Bartosz Kwiecień), Fedor Cernych (42. Przemysław Mystkowski), Jesus Imaz - Jakov Puljic (70. Maciej Bortniczuk)

Legia Warszawa: Cezary Miszta - Josip Juranovic, Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Filip Mladenovic - Andre Martins, Bartosz Slisz, Paweł Wszołek, Luquinhas, Bartosz Kapustka - Tomas Pekhart (86. Rafael Lopes).