Dziennik.pl logo

Remis nie zadowala nikogo. Miedź i Jagiellonia straciły po dwa punkty [WIDEO]

5 marca 2023, 14:39
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Nemanja Mijuskovic
Zawodnik Miedzi Legnica Nemanja Mijuskovic (C) strzela bramkę w meczu 23. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy z Jagiellonią Białystok/PAP
Podział punktów nie zadowala żadnej z drużyn. Ostatnia w tabeli Ekstraklasy Miedź Legnica potrzebuje punktów jak tlenu. Jagiellonia Białystok chciała się oddalić od strefy spadkowej. Dlatego z remisu 1:1 nie cieszą się ani gospodarze, ani goście. 

Sytuacji bramkowych długo w Legnicy nie było, ale mecz mógł się podobać, bo oba zespoły starały się grać ofensywnie i rozgrywać ataki a nie ograniczać się do posyłania długich podań do napastników. Optycznie lepiej wyglądali goście, którzy dłużej potrafili utrzymać się przy piłce i częściej przedostawali się w pole karne rywali. Bardzo aktywny był Jesus Imaz. Hiszpan nie czekał na piłkę w polu karnym, ale w swoim stylu zbiegał do pomocy, starał się rozgrywać i legniczanie mieli z nim duże problemy.

Akcjom Jagiellonii brakowało jedynie ostatniego dokładnego podania. Przy kolejnej próbie ataku Nene już nie próbował dogrywać, ale huknął z lewej nogi z ponad 20 metrów i Stefano Kapino tylko wzrokiem odprowadził piłkę do siatki. Mogło się wydawać z boku, że bramkarz Miedzi powinien zachować się w tej sytuacji lepiej.

Po stracie gola śmielej do ataku ruszyła Miedź. Legniczanie co chwilę wstrzeliwali piłę w pole karne rywali i szybko przyniosło to oczekiwany efekt. Najpierw gospodarze wywalczyli rzut rożny, a po dośrodkowaniu Dimityra Wełkowskiego Israel Puerto nie upilnował Nemany Mijuskovica i było 1:1.

Hiszpan był blisko naprawienia swojego błędu kilka minut później. Po dośrodkowaniu Bartłomieja Wdowika środkowy obrońca gości wygrał pojedynek o piłkę, ale ta o centymetry minęła bramkę Miedzi. Była to ostatnia bramkowa okazja w pierwszej połowie.

Jeżeli do przerwy to goście byli groźniejsi, to w drugiej odsłonie spotkania role się odwróciły. Miedź przyspieszyła swoje ataki, częściej gościła w polu karnym rywali i mogła wyjść na prowadzenie. Dobrą okazję miał po indywidualnej akcji Kamil Drygas, ale posłał piłkę w środek bramki i Zlatan Alomerovic nie miał problemu z interwencją.

Szansa Drygasa była jednak niczym w porównaniu z tym, jakie okazje mieli Olaf Kobacki i Angelo Henriquez. Ten pierwszy najpierw wychodząc na sam na sam z Alomerovicem źle przyjął piłkę, a kilka chwil później będąc już przed bramkarzem gości nie trafił w bramkę. Chilijczyk natomiast biegł niemal od połowy boiska sam na Alomerovica i w końcu posłał piłkę wprost w niego.

Trener Maciej Stolarczyk, widząc, co się dzieje, dokonał szybko zmian, uszczelnił obronę i gospodarze przestali stwarzać sytuacje bramkowe. Mieli jeszcze właściwie tylko jedną w doliczonym czasie gry, kiedy Mijuskovic strzelał z linii pola karnego, ale lekko i bramkarz Jagiellonii nie miał problemu z interwencją.

Goście takich szans jak Miedź w drugiej połowie nie mieli, ale też mogli trafić do siatki. Dwa razy bliski pokonania bramkarza gospodarzy strzałami z dystansu był Bartłomiej Wdowik, ale piłka o centymetry mijała bramkę.

Po ostatnim gwizdku żadna z ekip nie mogła być zadowolona. Sytuacja Miedzi jest coraz trudniejsza, bo do bezpiecznej strefy traci już sześć punktów, a po jesieni było pięć. Jagiellonia natomiast nadal pozostaje bez zwycięstwa na wyjeździe w tym sezonie i ma tylko dwa "oczka" przewagi nad strefą spadkową.

Miedź Legnica – Jagiellonia Białystok 1:1 (1:1)
Bramki: 0:1 Nene (24), 1:1 Nemanja Mijuskovic (29-głową)
Żółta kartka – Miedź Legnica: Levent Guelen, Angelo Henriquez, Dawid Drachal; Jagiellonia Białystok: Dusan Stojinovic, Nene, Israel Puerto, Michal Sacek
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 3 719
Miedź Legnica: Stefano Kapino – Levent Guelen, Nemanja Mijuskovic, Jurich Carolina – Giannis Masouras (90. Dawid Drachal), Kamil Drygas, Chuca (46. Olaf Kobacki, 78. Michael Kostka), Maxime Dominquez (90. Damian Tront), Dimityr Wełkowski – Luciano Narsingh (59. Angelo Henriquez), Koldo Obieta
Jagiellonia Białystok: Zlatan Alomerovic – Dusan Stojinovic (74. Miłosz Matysik), Mateusz Skrzypczak, Israel Puerto (90+2. Michał Pazdan), Bojan Nastic – Tomas Prikryl (74. Tomasz Kupisz), Michal Sacek, Nene, Bartłomiej Wdowik (87. Aurelien Nguiamba) – Jesus Imaz, Marc Gual (90+2. Juan Camara)

Autor: Mariusz Wiśniewski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraGKS Katowice odrobił straty i awansował do 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj