Dziennik Gazeta Prawana logo

Daisuke Yokota: Próbowałem sushi w Polsce. Było... okej

8 kwietnia 2023, 08:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Daisuke Yokota
Daisuke Yokota/PAP
"Próbowałem sushi w Polsce. Było... okej" - przyznał japoński piłkarz Górnika Daisuke Yokota, który w lutym przeniósł się do Zabrza z łotewskiej Valmiery, ale marzy o grze w jednej z pięciu topowych lig w Europie.

22-letni dynamiczny pomocnik zaczynał przygodę w Europie od gry w niemieckich zespołach FSV Frankfurt i FC Carl Zeiss Jena.

Pierwszy rok był dla mnie bardzo trudny. Nie znałem angielskiego ani niemieckiego, nie wiedziałem, co mówi do mnie trener. Codziennie wszystko próbowali mi wyjaśniać. To było cenne doświadczenie – ocenił filigranowy gracz.

Przyznał, że od początku piłkarskiej przygody chciał grać w Europie i krok po kroku zmieniać ligi na coraz lepsze.

Stąd decyzja o przenosinach z Łotwy do Polski. Tutejsza liga ma wyższy poziom. To się potwierdziło w stu procentach. Są też fajne stadiony i mnóstwo kibiców. Myślę, że jeśli będę dobrze grał, to mam szansę na zrobienie kolejnego kroku. Moim marzeniem jest gra w jednej z pięciu najlepszych lig kontynentu – tłumaczył.

Jak zaznaczył, jego piłkarskim idolem jest Lionel Messi, a prywatnie kibicuje londyńskiej Chelsea.

Jego klubowy kolega z Górnika Lukas Podolski ma za sobą występy w lidze japońskiej.

Pamiętam go oczywiście z relacji telewizyjnych, ale nie widziałem go nigdy na żywo, kiedy tam grał - dodał.

Teraz obaj w barwach Górnika walczą o utrzymanie w ekstraklasie.

Nasza sytuacja w tabeli jest niedobra. Dotychczas nie grałem nigdy takich meczów, jak ten czwartkowy z Koroną Kielce (1:1), czyli o "sześć punktów". Nie czuję presji z zewnątrz, bo nie czytam tego, co się o Górniku pisze, co mówią kibice. Ale moim jedynym celem jest w tej chwili utrzymanie się zespołu w ekstraklasie. Musimy w niej zostać – podkreślił.

Nie ukrywał, że nie liczy na razie na powołanie do reprezentacji Japonii.

Taka jest prawda, nie ma się co oszukiwać.. Na mojej pozycji – czyli "dziesiątka" albo skrzydłowy – mamy zawodników na co dzień występujących w ligach niemieckiej, angielskiej czy hiszpańskiej. To jeszcze za wysoka półka – powiedział.

Zaznaczył, że przed podpisaniem umowy z Górnikiem było dla niego ważne, że w zespole jest rodak Kanji Okunuki.

To był jeden z powodów wyboru klubu, ale nie kontaktowałem się z Kanjim wcześniej – wspomniał.

Przyznał, że wolny czas spędza na razie w domu.

Czasem gdzieś wychodzę, ale pogoda, póki co, nie zachęcała. Próbowałem w Polsce sushi i było... okej - przyznał z uśmiechem i nie krył zdziwienia, że już 20 lat temu w Górniku występował, choć krótko, Japończyk Kimitoshi Nogawa.

Autor: Piotr Girczys 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj