W ubiegły weekend Górnik Zabrze podejmował na własnym stadionie wicemistrzów Polski. Goście byli zdecydowanie lepsi i zasłużenie wygrali 3:1.
W trakcie meczu na murawie doszło do spięcia między Pekhartem i Podolskim. Stosowałem pressing, ale prawie go nie dotknąłem. Po chwili Podolski się odwrócił i mnie popchnął. Zaczął mnie obrażać po niemiecku. Rozumiałem, bo znam ten język. Nie sądzę, że było to najbardziej sportowe zachowanie. Gdyby to nie był Podolski, to możliwe, że sędzia nie obawiałby się pokazać kartki. Szkoda zbyt wiele mówić na ten temat… Skwituję to tak: w trzech ostatnich meczach z Górnikiem, zawsze strzelałem gola. Tyle - powiedział w rozmowie TVP Sport piłkarz Legii.
Sędzia za odepchnięcie Pekharta nie ukarał Podolskiego nawet żółtą kartką. Według Czecha byłemu reprezentantowi Niemiec upiekło się. Jego zdaniem arbiter zdecydowanie zbyt łagodnie potraktował gracza Górnika. Każdy inny zawodnik w tej sytuacji zostałby ukarany.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.