Dziennik Gazeta Prawana logo

Jagiellonii sama zgotowała sobie nerwową końcówkę. Białostoczanie w 4. rundzie el. Ligi Konferencji

14 sierpnia 2025, 23:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jagiellonii sama zgotowała sobie nerwową końcówkę. Białostoczanie w 4. rundzie el. Ligi Konferencji
Jagiellonii sama zgotowała sobie nerwową końcówkę. Białostoczanie w 4. rundzie el. Ligi Konferencji/PAP
Jagiellonia Białystok przed tygodniem wygrała na wyjeździe z Silkeborgiem 1:0. W rewanżu do 87. minuty prowadziła 2:0. Goście jednak zdołali strzelić dwa gole i ostatnie sekundy spotkania były bardzo nerwowe. Ostatecznie wynik już się nie zmienił i dzięki temu podopieczni Adriana Siemieńca awansowali do 4. rundy eliminacji do Ligi Konferencji.

Jagiellonia grała bez Pululu

Jagiellonia zaczęła mecz w składzie, który w drugiej połowie niedzielnego spotkania ekstraklasy z Cracovią dał białostoczan zwycięstwo 5:2, mimo że do przerwy przegrywali 1:2. Jedyna zmiana w tym ustawieniu, to wymuszona żółtymi kartkami absencja napastnika Afimico Pululu, którego zastąpił Dimitris Rallis.

Imaz przed przerwą trafił dwa razy

Przez blisko pół godziny meczu działo się niewiele, choć już w 4. minucie gospodarze mieli okazję strzelecką. Oskar Pietuszewski dośrodkował z lewej strony, a zamykający akcję z prawej Alejandro Pozo nieczysto i niecelnie uderzył głową. W odpowiedzi Silkeborg zaatakował swoją prawą stroną, strzał Younesa Bakiza z pola karnego też był niecelny.

Więcej przy piłce zaczęli utrzymywać się goście, ale wtedy Jagiellonia objęła prowadzenie. W 29. minucie Bartłomiej Wdowik dośrodkował dokładnie do Jesusa Imaza, ten uderzył głową trafiając piłką w słupek, podanie w pole karne ponowił Pozo, a Imaz nieco szczęśliwie, bo piłka skozłowała przed bramkarzem, strzelił gola.

W 35. minucie Hiszpan, który kilka dni temu przedłużył umowę z klubem o przeszły sezon, drugi raz trafił do siatki. Dawid Drachal wykorzystał nieporozumienie gości przy wyprowadzaniu piłki, przejął podanie, miękko dośrodkował w pole karne a Imaz głową podwyższył prowadzenie.

Silkeborgowi zabrakło gola do dogrywki

Tuż przed przerwą Drachal sam mógł zdobyć gola, utrzymał się z piłką w polu karnym mimo asysty kilku obrońców przeciwnika, ale uderzył w poprzeczkę. Przez prawie całą drugą połowę wydawało się, że Jagiellonia ma mecz pod kontrolą, a nawet mogła prowadzenie podwyższyć, gdyby skuteczny był Rallis. W 57. minucie po akcji Imaza i Mikiego Villara grecki napastnik uderzył jednak zbyt lekko i w środek bramki. W 67. minucie Sławomir Abramowicz obronił groźny strzał Juliusa Nielsena.

W samej końcówce białostoczanie niespodziewanie stracili zwycięstwo. W 87. minucie płaskim strzałem zza pola karnego kontaktową bramkę dla Silkeborga zdobył Sofus Berger.

W doliczonym czasie gry Abramowicz złapał piłkę zagrywaną do niego przez Alejandro Cantero; sędzia Eric Wattellier podyktował zespołowi gości rzut wolny pośredni w polu karnym Jagiellonii. Piłka trafiła do Jensa Gammelby'ego, który uderzył mocno i precyzyjnie przy słupku, wyrównując stan meczu. Niespodziewanie Silkeborgowi brakowało już tylko gola, by doprowadzić do dogrywki, ale Jagiellonia zdołała wybronić wynik, który dał jej awans.

  • Jagiellonia Białystok - Silkeborg IF 2:2 (2:0)
  • Bramki: 1:0 Jesus Imaz (29), 2:0 Jesus Imaz (35-głową), 2:1 Sofus Berger (87), 2:2 Jens Gammelby (90+5)
  • Żółte kartki: Jagiellonia - Norbert Wojtuszek, Taras Romanczuk. Silkeborg - Mads Freundlich
  • Sędzia: Eric Wattellier (Francja)
  • Widzów: 17 369
  • Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek (33. Miki Villar), Bernardo Vital, Dusan Stojinovic, Bartłomiej Wdowik - Alejandro Pozo, Dawid Drachal (68. Leon Flach), Taras Romanczuk, Oskar Pietuszewski (68. Alejandro Cantero) - Jesus Imaz, Dimitris Rallis
  • Silkeborg IF: Nicolai Larsen - Julius Nielsen, Alexander Busch, Jens Gammelby, Leonel Montano (46. Andreas Poulsen) - Mads Larsen, Pelle Mattsson (68. Mads Freundlich), Rami Al Hajj (46. Oscar Boesen) - Younes Bakiz (67. Sofus Berger), Callum McCowatt - Tonni Adamsen (78. Alexander Simmelhack)
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDobry początek Hurkacza na Wimbledonie. Pokonał rozstawionego z 11. Ruuda »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj