Baskom już w ósmej minucie prowadzenie dał Alex Berenguer. Atletico wyrównało w 77. za sprawą Stefana Savica, ale zamiast zdobyć zwycięską bramkę, straciło gola w końcówce. Wygraną gospodarzom zapewnił Inigo Martinez.

Reklama

Barcelona skorzystała na potknięciach obu stołecznych ekip; Real Madryt już w sobotę bezbramkowo zremisował u siebie z Betisem Sewilla.

Po słabym początku sezonu "Duma Katalonii" wciąż musi gonić czołową dwójkę. Na rywalach wywiera jednak coraz większą presję. To było 15. zwycięstwo podopiecznych trenera Ronalda Koemana w 17 tegorocznych ligowych meczach.

Wygrana z półfinalistą Ligi Europy nie przyszła jednak łatwo. Barcelona zaczęła mecz z animuszem, ale to Villarreal objął prowadzenie w 26. minucie za sprawą Samuela Chukwueze. Jeszcze w pierwszej połowie dwoma trafieniami odpowiedział jednak Francuz Antoine Griezmann.

W tabeli Barcelona nadal jest trzecia. Ma 71 punktów, tyle co zajmujący drugie miejsce Real, ale rozegrała o jedno spotkanie mniej. Atletico natomiast zgromadziło 73 pkt i także ma mecz więcej od Barcelony.

Do niecodziennej sytuacji doszło w meczu Sevilla - Granada (2:1). Sędzia przedłużył mecz o cztery minuty, ale zakończył już po trzech. Wówczas otoczyli go wściekli piłkarze gości, którzy dążyli do wyrównania. Po kilku minutach arbiter nakazał zawodnikom Sevilli wrócić na boisko i dograć brakującą minutę. Wielu z nich zdążyło już zdjąć swoje stroje. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie.

Andaluzyjczycy w tabeli zajmują czwarte miejsce i także liczą się w walce o mistrzostwo. Do Atletico tracą trzy punkty. (PAP)

wkp/ sab/