Długie wymiany, wyrównana walka i ostateczna przegrana "do zera" - tak wyglądał drugi mecz polskich siatkarzy z Niemcami w Lidze Światowej.

Reklama

W niedzielę na parkiecie w Porsche Arena w Stuttgarcie pojawiły się po obu stronach siatki dokładnie takie same szóstki, jakie rozpoczęły sobotnie spotkanie. Niemcy podbudowani wygraną 3:1 chcieli pokazać, że to nie był przypadek, a mistrzowie Europy po niespodziewanej porażce mieli za zadanie udowodnić, że był to wypadek przy pracy.

Mecz od początku nie układał się po myśli Polaków. Biało-czerwoni popełniali mnóstwo prostych błędów, mylili się w ataku, a w przyjęciu dochodziło do nieporozumień. Udawało im się jednak nawiązać równą walkę. W końcówkach brakowało jednak konsekwencji i koncentracji. Dwa pierwsze sety przegrali 26:28 i 28:30.

Po raz pierwszy na parkiecie w Niemczech pojawił się rozgrywający Łukasz Żygadło, a w ataku Piotra Gruszkę zastąpił Jakub Jarosz. Na niewiele się to zdało. Niemcy prowadzeni przez byłego szkoleniowca Polaków Raula Lozano grali bez kompleksów i nie pozwolili bardziej utytułowanemu rywalowi na zbyt wiele.

W trzeciej partii od początku silną zagrywką odrzucili graczy trenera Daniela Castellaniego od siatki, a szybkimi kontrami doprowadzili do wygranej 25:18 i 3:0 w całym meczu. Podobnie jak w sobotę zawody zakończył skuteczny Georg Grozer, który w nowym sezonie będzie występował w Assecpo Resovii Rzeszów. W setnym spotkaniu obu zespół Niemcy odnieśli 35. zwycięstwo.