Pod okiem Belga odbudował się Bartosz Kurek. 30-letni siatkarz był w przeszłości nieraz oceniany jako zawodnik, który mimo potencjału nie jest w stanie go wykorzystać i być liderem reprezentacji Polski w ważnych momentach. W półfinale i finale MŚ wywiązał się jednak w pełni z tej roli, za co został doceniony także nagrodą dla najbardziej wartościowego zawodnika (MVP) czempionatu.
- zaznaczył Heynen.
Po finale wygranym z Brazylią 3:0 rozmawiał dłuższą chwilę z Kurkiem.
- podkreślił.
Jak dodał, drużyna podczas mundialu mierzyła się z trudnymi chwilami przede wszystkim podczas drugiej rundy w Warnie. Wówczas z osłabiającą chorobą zmagał się kapitan biało-czerwonych Michał Kubiak.
- skwitował.
Belg podkreślił także zasługi swojego sztabu szkoleniowego. Przypomniał, że biało-czerwoni mieli sporo problemów zdrowotnych. - podsumował.
Trener Polaków początkowo w rozmowie z dziennikarzami przekornie stwierdził, że po takim występie jak ten niedzielny, nie ma nic do powiedzenia.
- wyjaśnił.
Zapewnił, że ufa każdemu z 14 zawodników, których powołał na mundial. Dodał, że gdyby było inaczej, to nie prowadziłby biało-czerwonych.
- zaznaczył.
Jak dodał, nie stara się być przyjacielem swoich podopiecznych, a raczej bardziej traktuje ich jak swoje dzieci.
Heynen przyznał, że przed turniejem celował w złoto, ale też zdawał sobie sprawę z siły rywali.
- podkreślił.
Polski Związek Piłki Siatkowej w pierwszym roku pracy Belga postawił przed nim za cel awans do czołowej "szóstki" mundialu. Plan zrealizował z nawiązką, ale mimo to zastrzegł, że wcale nie czuje się pewny swoich dalszych losów na tym stanowisku.
- przypomniał.
Gdy jeden z dziennikarzy spytał, gdzie jest jego medal, który otrzymał za niedzielny sukces, odparł, że nie potrzebuje go wiszącego na szyi. "Mam go tutaj, w mojej głowie" - skwitował.