Puchar Świata rozpoczął się zaraz po mistrzostwach Europy; w sobotę Polacy zdobyli brązowy medal. Przeciwko Tunezji wystąpili w zupełnie innym składzie, ale nie mieli większych problemów, poza drugim setem, z odniesieniem zwycięstwa.

Dwa miesiące wcześniej Polacy dość gładko (3:0) poradzili sobie z tym afrykańskim przeciwnikiem w Gdańsku w olimpijskim turnieju kwalifikacyjnym. We wtorek Tunezja wystawiła identyczny zespół, z kolei mistrzów świata reprezentowali - z sierpniowej potyczki - tylko Grzegorz Łomacz i Bartosz Kwolek (wtedy rezerwowi).

Rywalizacja w Fukuoce przebiegała od pierwszej akcji bez większej historii, polscy zawodnicy skutecznie punktowali i powiększali przewagę - 12:6, 15:10, 21:13 i 25:16. Na boisku grali Łomacz, Bartłomiej Lemański, Łukasz Kaczmarek, Rafał Szymura, Kwolek, Norbert Huber i libero Jakub Popiwczak, ale szybko trener Vital Heynen dał szansę także dwóm kolejnym siatkarzom: Piotrowi Łukasikowi i Marcinowi Januszowi. Nikt z tej grupy nie uczestniczył w czempionacie kontynentu.

Ale o ile w pierwszym i trzecim biało-czerwoni niepodzielnie panowali na boisku, a minimalne straty z początkowych akcji natychmiast odrabiali, o tyle drugą partię rozpoczęli fatalnie i długo "gonili" Tunezyjczyków. Szwankowało m.in. przyjęcie zagrywki i rywale odskoczyli na 4:0. Pierwszy punkty podopieczni belgijskiego szkoleniowca zdobyli dopiero po złym podaniu Selima Mbareki. Jeśli chodzi o ten element, Polacy w zdecydowanej większości serwowali lekko, mocniej zagrywał jedynie Kaczmarek.

Na drugą przerwę techniczną brązowi medaliści ME schodzili przegrywając różnicą trzech punktów (13:16). Dopiero w końcówce zdołali wyrównać, a nieco pomógł im Hamza Nagga, który podczas ataku uszkodził antenkę; konieczna była wymiana. Po kilku minutach gra została wznowiona, a Polacy spisywali się dużo lepiej niż wcześniej. Przy stanie 23:23 dwa ostatnie punkty zdobył Kwolek.

Po tym secie ekipa biało-czerwonych wyraźnie odetchnęła, zaś Tunezja jakby straciła siły, a może i ochotę do dalszej walki. W polskiej drużynie najlepsze statystyki miał mierzący 217 cm Lemański, który zdobył osiem punktów w ataku (100-procentowa skuteczność; potem była ona nieco gorsza) i jeden blokiem.

W ostatnim secie faworyci szybko "odjechali" - 5:2, 9:6, 16:8, 22:10, a bezradni Tunezyjczycy tylko sporadycznie mieli przebłyski niezłej gry. W samej końcówce na parkiecie pojawili się jeszcze Tomasz Fornal i Michał Szalacha i zdążyli pokazać się z dobrej strony.

Pięć pierwszych spotkań PŚ kadra Heynena rozegra w Fukuoce (w środę z Japonią, w piątek z broniącymi trofeum Amerykanami), a na kolejne sześć przeniesie się do Hiroszimy.

W ciągu 15 dni drużyny rozegrają po 11 spotkań systemem każdy z każdym.

Dotychczas reprezentacja Polski trzykrotnie plasowała się w czołowej trójce PŚ, m.in. drugie miejsce w 2011 roku i trzecie w 2015, lecz jeszcze nigdy nie triumfowała w tej imprezie.

Polska - Tunezja 3:0 (25:16, 25:23, 25:12)
Polska: Grzegorz Łomacz, Bartłomiej Lemański, Łukasz Kaczmarek, Rafał Szymura, Bartosz Kwolek, Norbert Huber i Jakub Popiwczak (libero) oraz Piotr Łukasik, Marcin Janusz, Tomasz Fornal, Michał Szalacha
Tunezja: Khaled Ben Slimene, Mohamed Ali Ben Othmen Miladi, Hamza Nagga, Ismail Moalla, Selim Mbareki, Mohamed Ayech i Saddem Hmissi (libero) oraz Ali Bongui, Nabil Miladi

Wyniki 1. kolejki:
Polska - Tunezja 3:0 (25:16, 25:23, 25:12)
Australia - Egipt 1:3 (22:25, 25:21, 23:25, 18:25)
USA - Argentyna 2:3 (21:25, 20:25, 25:19, 25:21, 12:15)
Rosja - Iran 3:1 (25:21, 25:18, 24:26, 25:22)
Brazylia - Kanada 3:0 (25:14, 25:22, 25:14)
Japonia - Włochy 3:0 (25:17, 25:19, 25:21)