Polaków nie dopuszczano do startu w poniedziałkowych kwalifikacjach, gdyż w niedzielę pozytywny wynik testu na COVID-19 miał Klemens Murańka. Wynik testu nie był jednoznaczny, ale mógł wskazywać na początek zakażenia.

Reklama

Pozostali członkowie kadry w myśl niemieckich przepisów byli w grupie kontaktu 1 - spędzili ponad 15 minut twarzą w twarz lub ponad 30 minut w zamkniętym pomieszczeniu z osobą zakażoną. Dlatego wykluczono całą reprezentację z kwalifikacji.

Poniedziałkowe, poranne badanie Murańki dało rezultat negatywny. Wszyscy inni członkowie kadry również mieli negatywne wyniki. Wieczorem zarządzono kolejne testy i ich rezultaty miały decydować o starcie biało-czerwonych. We wtorek rano wszystkie dały wynik negatywny.

"Wypuścili nas. Wszystko skończyło się dobrze, Klimek wyzdrowiał, Maciek przyznał się do winy cytuję: Tak siedziałem na przeciwko Klimka Murańki, ale już więcej nie będę. I teraz zostało tylko skakać" - w swoim stylu skomentował Piotr Żyła.

"Dziś zaświeciło dla nas słońce" - napisał Kot pod wspólnym zdjęciem z Żyłą.

O 14.30 odbędzie się seria treningowa, tylko z udziałem Polaków, o 15 seria próbna, a o 16.30 rozpocznie się konkurs.

"Warto było walczyć!" - podkreślił Adam Małysz, dyrektor ds. skoków w PZN.

Oprócz Murańki, Stocha, Żyły i Kota w siedmioosobowej polskiej kadrze na TCS znaleźli się: triumfator poprzedniej edycji Dawid Kubacki, Andrzej Stękała, Aleksander Zniszczoł i Maciej Kot.

Po wtorkowym konkursie w Oberstdorfie, kolejna runda TCS odbędzie się 31 grudnia - 1 stycznia w Garmisch-Partenkirchen, a później skoczkowie przeniosą się do Austrii na zawody w Innsbrucku 2-3 stycznia oraz Bischofshofen 5-6 stycznia. W szerokim gronie faworytów wymieniani są m.in. Stoch i Żyła.