Dziennik Gazeta Prawana logo

Ewelina Czarnecka jedyną polską hokeistką z kompletem meczów w reprezentacji

24 grudnia 2021, 19:16
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Ewelina Czarnecka
<p>Ewelina Czarnecka</p>/Newspix
Ewelina Czarnecka jest jedyną hokeistką, która wystąpiła we wszystkich stu meczach polskiej reprezentacji. "Wybór dyscypliny był trafiony. Hokej, jak każdy sport, kształtuje charakter, ale dzięki niemu poznałam też wspaniałych ludzi widziałam cudowne miejsca" – przyznała.

Biało-czerwone pierwsze oficjalne spotkanie rozegrały 14 marca 2011 w mistrzostwach świata V Dywizji w Sofii. Pokonały wtedy Irlandię 23:0. Mecz numer sto - 1:7 z Norwegią - zakończył finałową fazę listopadowych kwalifikacji olimpijskich w czeskim Chomutowie. Napastniczka występująca obecnie w słowackim ZHK Poprad wpisała się na listę strzelców w obu tych występach.

"Przez moje życie przewinęło się parę różnych dyscyplin sportu. Z gry w siatkówkę wykluczył mnie jednak niższy wzrost, z baseballu płeć, gdyż zajęcia w Jastrzębiu Zdroju, z którego pochodzę, były skierowane w wieku juniorskim jedynie do chłopców. W zajęciach WF z klasą uczęszczałam na lekcje jazdy na łyżwach na zmodernizowanym lodowisku. Tam kibicowaliśmy lokalnym drużynom, później poznałam kilka innych dziewczyn, które chciały spróbować sił w hokeju na lodzie. Przygarnął nas trener Marek Kozyra i tak zaczęła się historia damskiego hokeja w Jastrzębiu, a także i moja" – powiedziała PAP Czarnecka.

Oceniła, że początki przygody z hokejem były trudne.

"Każda z nas uczyła się wszystkiego od podstaw. Treningi były bez szatni, po godzinie 21, mały dostęp do sprzętu, drewniane kije po chłopakach..." – wymieniała niedogodności 32-letnia reprezentantka kraju.

Hokej uprawia dokładnie połowę życia.

"Rodzice, jak zawsze, wspierali mnie. Przyzwyczaili się do moich oryginalnych pomysłów, bo jestem z pokolenia szczęśliwych dzieci na trzepakach i będących wiecznie w ruchu" – wspomniała.

Jak zaznaczyła, kobieca odmiana hokeja, mimo nieco odmiennych przepisów, pozostaje kontaktowym sportem.

"Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu motorycznemu oraz właściwej odnowie biologicznej i współpracy z fizjoterapeutami udaje mi się – odpukać - utrzymywać wysoki poziom i unikać poważnych kontuzji" – dodała z uśmiechem.

O jej kondycję poza lodem dba była hokeistka Joanna Detmer-Falacińska.

"Duży wkład miały też fizjoterapeutki Dominika Maciaszczyk i Anna Błażejewska, które są związane z piłką nożną, ale wyciągają mnie z mikrourazów i nauczyły, jak dbać o własne ciało. Myślę, że w moim wieku to już ważniejsze od treningów na lodzie" – zauważyła.

Podkreśliła, że momenty zniechęcenia nie wynikały z treningów, tylko z traktowania hokeja w Polsce i niskich nakładów finansowych na tę dyscyplinę.

"To nadal jest sport amatorski, więc niejednokrotnie pojawia się myśl, jak pogodzić codzienne życie z tą pasją” – powiedziała.

Czarnecka została zaproszona na treningi kadry od razu po powołaniu kobiecego zespołu przez PZHL.

"W 2011 reprezentacja wystąpiła po raz pierwszy w mistrzostwach Świata i ja z nią jestem od samego początku. Grałam w każdym oficjalnym spotkaniu w historii polskiego hokeja kobiecego. Ze względu na dramaturgię szczególnie zapadł mi w pamięć mecz przeciwko Wielkiej Brytanii w MŚ Dywizji IIA w słoweńskim Bledzie w 2016 roku. Co prawda przegrałyśmy jedną bramką (1:2), ale układ tabeli dał nam pierwsze miejsce i awans do grupy wyżej" – przypomniała.

Przyznała, że setny mecz też miał dla niej urok, bowiem na trybunach zasiedli m.in. rodzice, a atmosfera stworzona przez kibiców i zdobyty gol pozwoliły cieszyć się z historycznego osiągnięcia.

Jej zdaniem kobiecy hokej w Polsce zmienił się przez 10 lat na plus.

"Zaczynałyśmy od 37. miejsca w rankingu, teraz jesteśmy na 19. Mamy zaplecze w postaci kadry juniorskiej, więcej dziewczynek garnie się do hokeja. Gramy mocniej, szybciej, bardziej taktycznie. Jesteśmy też świadome swoich umiejętności i pewniejsze siebie na lodzie. Myślę też, że mamy rzeszę swoich kibiców i jesteśmy traktowane jako atletki" – powiedziała.

Nie ukrywała przy tym, że nadal jest to w kraju sport amatorski i nie da się wyżyć z uprawiania go.

"Decyzja o grze w Popradzie była spowodowana chęcią podjęcia wyzwania, spróbowania sił w silniejszej lidze. Wyszło to na plus, niestety teraz pandemia blokuje dalszą grę. Dobrze, że są występy w Europejskiej Lidze Hokeja Kobiet" – nadmieniła.

W EWHL występuje od trzech lat kadra narodowa, obecnie pod nazwą Silesian Metropolis Katowice.

Hokeistki grają w kaskach z kratami zasłaniającymi twarze, ale mimo to dbają o makijaż.

"Ważne, aby po meczu, zgodnie z hokejową tradycją, podczas odgrywają zwycięskiego hymnu dobrze wyglądać" – tłumaczyła.

Czarnecka podkreśliła, że chce grać w hokeja jak najdłużej i dalej czerpać z tego radość.

"Wybór drogi sportowej był zdecydowanie dobry. W końcu to najszybsza gra zespołowa na świecie. Jak każda dyscyplina sportu, kształtuje charakter, ale grając w hokeja dodatkowo poznałam wiele cudownych miejsc oraz wspaniałych ludzi" – podsumowała.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj