Obie tenisistki po raz pierwszy spotkały się w bezpośrednim pojedynku na korcie. Fręch w poniedziałek zajmowała 87. najwyższe w karierze miejsce w rankingu WTA. 32-letnia Czeszka to była dwójka światowej listy, aktualnie klasyfikowana jest na 29. pozycji. Polka w karierze nie wygrała jeszcze z zawodniczką z TOP 50, a taką możliwość zapewniał sukces nad dwukrotną triumfatorką Wimbledonu (2011, 2014).
Zmarnowane cztery piłki setowe
Fręch grała bardzo nierówno, choć często dawała powody do optymizmu. W pierwszym secie, wygrywając trzy kolejne gemy, objęła prowadzenie 5:4. W kolejnym popełniła podwójny błąd serwisowy, czym ułatwiła rywalce wyrównanie stanu rywalizacji. W tie-breaku Polka miała cztery piłki setowe, których nie wykorzystała. Kolejnej szansy już nie zmarnowała i po godzinie i ośmiu minutach zwyciężyła 7:6 (8-6).
Czeszka już w trakcie pierwszej partii skorzystała z pomocy medycznej. W drugim secie Kvitova skreczowała, przy stanie 2:3, przegrywając trzy kolejne gemy. Było to także konsekwencją udanych drop shotów rywalki.
- powiedziała Fręch po ponad półtoragodzinnej walce.
Następną rywalką Polki będzie Kaia Kanepi. Estonka w pierwszej rundzie pokonała Amerykankę Shelby Rogers 6:7 (2-7), 7:5, 6:2.
Świątek wycofała się
W pierwszej rundzie zagra również Magda Linnette, która zmierzy się z Amerykanką Katie Volynets.
Iga Świątek z powodu niegroźnej kontuzji ręki wycofała się z turnieju w Charleston. Polska tenisistka miała być najwyżej rozstawiona w imprezie.W grze deblowej wystąpią trzy Polki. Fręch z Węgierką Anną Bondar zmierzą się z parą amerykańsko-holenderską, Demi Schuurs i Desirae Krawczyk, a Linnete razem ze Słowenką Andreją Klepac zagrają z duetem polsko-nowozelandzkim, Alicja Rosolska, Erin Routliffe.
Początki turnieju, rozgrywanego na kortach ziemnych, sięgają roku 1973 roku, kiedy to zawody miały miejsce w Hilton Head.
Wynik meczu 1. rundy:
Magdalena Fręch (Polska) - Petra Kvitova (Czechy, 11) 7:6 (8-6), 3:2 - krecz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.