Władze Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) czeka jeszcze dużo roboty z dopingowiczami. Według byłego masażysty ekipy Telekom, z zabronionych substancji wciąż korzysta wielu zawodników. "W 1996 roku 98 procent kolarzy brało doping, dzisiaj być może 35-40 procent. Nigdy nie było i nie będzie czystego kolarstwa" - twierdzi Jef d'Hont.
W Telekomie jeździł Jan Ullrich, który zarzeka się, że nigdy nie miał nic wspolnego z dopingiem. Jef d'Hont twierdzi co innego. "Osobiście wstrzykiwałem mu erytropoetynę (EPO)" - opowiada były masażysta ekipy cytowany przez serwis szosa.rowery.org.
Jef d'Hont uważa, że doping był prywatną sprawą każdego kolarza. "Telekom nic nie wiedział, jest w tym sensie czysty. Również Eric Zabel jest w 100 procentach czysty. Brał EPO jedynie na tydzień przed Tourem w roku 1996 i w kilku pierwszych dniach. Potem z tego zrezygnował. Wierzę mu całkowicie" - przekonuje były masażysta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|