Dobrze, że w końcu wygrali, ale stylem nie zachwycili. Nasi szczypiorniści pokonali w Stavanger Słoweńców 33:27 w swoim drugim meczu na mistrzostwach Europy. Trener Bogdan Wenta po spotkaniu ochrzanił piłkarzy, bo w drugiej połowie odpuścili. Na takich imprezach trzeba grać przecież od początku do końca.
Wenta był zdziwiony beznadziejną skutecznością w drugiej połowie. Przez 20 minut jego piłkarze rzucili zaledwie 4 bramki. "Między 30. a 50. minutą nic nam nie wychodziło. Moi chłopcy poczuli się chyba zbyt pewni. Zawalili ten okres gry" - grzmiał selekcjoner.
"To prawda. Za bardzo się rozluźniliśmy, dlatego rywal doszedł nas na trzy gole w 49. minucie. Szczęście, że potem się obudziliśmy" - bił się w piersi zdobywca sześciu bramek Grzegorz Tkaczyk. "O drugiej połowie trzeba jak najszybciej zapomnieć. Była katastrofalna" - dodał Marcin Lijewski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|