Dziennik Gazeta Prawana logo

Maciej Szczęsny: Taylor to nie rzeźnik

28 lutego 2008, 01:27
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Maciej Szczęsny: Taylor to nie rzeźnik
Inne
Cała piłkarska Europa jest w szoku po faulu Martina Taylora na Eduardo da Silvie. Piłkarz Arsenalu Londyn omal nie stracił stopy. Były reprezentant Polski Maciej Szczęsny był kiedyś faulowany w podobny sposób. "Taylor to nie rzeźnik" - broni zawodnika Birmingham City w rozmowie z DZIENNIKIEM.


Ja na szczęście nie byłem wtedy tak połamany, miałem tylko pozrywane mięśnie i perspektywę kilkumiesięcznej zaledwie przerwy w graniu przed sobą. Bolało jak cholera, ale... nie grzebmy w trupach. Nie chcę już wracać do tej sytuacji, tym bardziej, że pół roku temu wziąłem udział w pożegnalnym meczu mojego ówczesnego rywala w Łukowie. To dowód na to, że zagoiły się nie tylko rany fizyczne, ale także te mentalne.


Bo miałem takie wrażenie. A teraz mam wrażenie, że chce pan rozmawiać na temat, do którego nie chce mi się wracać. Zwłaszcza, że długo czekałem na pewne magiczne słowo, które w końcu padło. To kończy tamtą historię.


Niestety tak. Sam byłem kilka razy wstrząśnięty w tym sezonie i zniesmaczony patrząc na to, co dzieje się w Lidze Mistrzów. Widziałem parę fauli, za które na miejscu UEFA karałbym 10 meczami zawieszenia i nalegał na dyskwalifikację brutala w rozgrywkach krajowych nawet za sam zamiar. Bo moim zdaniem ważniejszy jest zamiar niż skutek. Czasem widać wyraźnie, że jeden gość poluje na nogi drugiego i już za to karałbym surowo.


Nie sądzę, tym bardziej, że to ponoć nie jest rzeźnik. Takie wieści dochodzą z Anglii, on nie grał zbyt brutalnie. Zemsty więc nie będzie, bo piłkarze zobaczą, że początkowo Taylor próbował trafić w piłkę. W ostatniej chwili podjął chyba decyzję, że skoro piłka uciekła, to walnie chociaż gościa po nogach. Jedna setna sekundy pomroczności jasnej kosztowała wiele Eduardo, ale także jego samego. Moim zdaniem wykonując ten wślizg w pierwszej jego fazie zachował się jak należy. Oglądałem to z wielu ujęć w internecie, zanim parę linków zablokowano i wydaje mi się, że celował w piłkę, a dopiero potem nie umiał się powstrzymać. Uznał pewnie, że przyrżnie rywalowi, ale krzywdy zrobić raczej nie chciał. Nie wchodził w Eduardo dwiema nogami na wysokości kolan, żeby je połamać, a atakował piłkę. Przynajmniej początkowo.


Dobrze, że stać go było na spojrzenie w oczy gościowi, któremu zrobił krzywdę i na to, by szczerze wypowiedzieć pewne magiczne słowo. To naprawdę ważne. Moim zdaniem to były szczere przeprosiny. I potrzebne.


To przesada. Ja surowo karałbym tych, co chcą zrobić rywalowi krzywdę. Ale nie za sytuację, gdy stres i zmęczenie sprawią, że ktoś zgłupieje i zrobi dziwny ruch ręką, czy nogą. Poza tym nie karałbym na podstawie skutków. Przecież sam Włodek Lubański przyznaje, że McFarland prawdopodobnie nawet go nie ruszył wykonując pamiętny wślizg, który przerwał Włodka karierę. I co, McFarland też miał pauzować?


Młody mówił, że katastrofalnie to wyglądało i że wszyscy byli poruszeni, wstrząśnięci. W klubie trochę wrzało, ale nikt Taylora aż tak bardzo nie oskarżał. Nawet Arsene Wenger ochłonął i wycofał się z żądania dożywotniej dyskwalifikacji. Cóż, takie rzeczy się zdarzają. Gdzie trenują piłkarze, tam wióry lecą. Nieumiejętność, głupota, chwila nieuwagi mogą doprowadzić do takiego koszmaru. Nic się na to nie poradzi.


Zawsze mogą wyjść tylko na spacer do parku. I to w ciepły dzień, by uniknąć przeziębienia... Sport bywa ryzykowny, wszystko może się zdarzyć. Nawet w bezkontaktowej siatkówce zdarzają się makabryczne złamania nóg. Grając w szachy też można ucierpieć, bo rywal postawi zbitego gońca na twojej ręce. Także bez histerii. Na treningi piłkarski i tak bezpieczniej przyjść niż na bokserski, gdzie zrobienie drugiemu gościowi krzywdy jest głównym celem. Trzeba wierzyć w zdrowy rozsądek rywali i we własne szczęście, a może uniknie się takich tragedii jak ta Eduardo. Oby chłopak jak najszybciej wrócił na boisko i oby do takich tematów nie trzeba było powracać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj