Tak jak się spodziewaliśmy jest niebezpiecznie i doświadczyliśmy tego na własnej skórze. O godz. 4 nad ranem obudziło mnie dobijanie się do pokoju. Kiedy otworzyłem, zobaczyłem przed sobą dwóch mężczyzn, z których jeden stopą zablokował drzwi i zaczął wymachiwać jakąś policyjną odznaką. Kazali mi zejść na dół, aby coś wyjaśnić, a w tym czasie druga ekipa zabrała z sejfu pieniądze. To samo spotkało Andrzeja Wasilewskiego oraz jeszcze jednego zagranicznego gościa hotelu. Jak się okazało, wszyscy byliśmy wcześniej obserwowani - powiedział Babiloński.

Reklama

Informacja o walce Cieślaka z Makabu o wakujący pas WBC pojawiła się 11 grudnia, ale bardzo długo nie było pewne, czy w ogóle do pojedynku dojdzie. Jego termin dwukrotnie był przekładany, organizatorzy zwlekali z przesłaniem nie tylko kontraktu, ale także biletów lotniczych, itd. Niewiadomą było także miejsce i plan gali. W tle pojawił się konflikt menedżera Makabu z 87-letnim promotorem Donem Kingiem, który próbował zablokować walkę. W negocjacje musiały zaangażować się władze federacji World Boxing Council.

Środowa konferencja prasowa trwała dobre dwie godziny, mnóstwo było przemówień, podziękowań, itp. Makabu był bardzo pewny siebie, zapowiedział, że znokautuje Cieślaka, a Michał odpowiedział... spokojem. Zapewnił, że jest bardzo dobrze przygotowany, a w ringu okaże się, kto jest lepszy. Dowiedzieliśmy się wreszcie, gdzie dojdzie do walki. To stadion o pojemności 10 tysięcy miejsc. Wstęp jest darmowy, aby jak najwięcej miejscowych kibiców dopingowało Makabu. Ale w stolicy Demokratycznej Republiki Konga nie widać żadnych reklam, bilboardów informujących o gali - dodał Babiloński, który od początki prowadzi karierę Cieślaka.

Trening medialny odbył się na... chodniku na ulicy. Nie było ani ringu, ani żadnej namiastki zbliżającego się wielkiego wydarzenia sportowego.

Na czwartek zaplanowana jest oficjalna ceremonia ważenia. Ekipa polskiego pięściarza spodziewa się kolejnych "niespodzianek".

Trudno przypuszczać, co jeszcze może nas tu spotkać, ale cały czas coś wisi w powietrzu. Dobrze, że Michał Cieślak jest opanowany i trzyma nerwy na wodzy. To najtrudniejszy wyjazd, jeśli chodzi o walki polskich bokserów o mistrzostwo świata. Dobrze, że sędzią głównym jest Kanadyjczyk Michael Griffin, a punktowymi trzej Meksykanie. Andrzej Wasilewski i Leon Margules ciężko pracowali i długo negocjowali, aby walki nie sędziowali sami Afrykanie. Wierzymy, że wszystko dobrze się skończy, Michał zdobędzie zielony pas WBC w piątkowy wieczór, a nazajutrz bezpiecznie wrócimy do Polski - zakończył promotor.

Już wcześniej Wasilewski informował, że jest bardzo niebezpiecznie, a na ulicach widać pełno ludzi z bronią...

Na zawodowych ringach Cieślak wygrał wszystkie 19 walk, w tym 13 przed czasem. Makabu ma na koncie 26 zwycięstw (24 KO) i dwie porażki. W przeszłości czempionem WBC w kategorii junior ciężkiej był Krzysztof "Diablo" Włodarczyk.

Kinszasa, dawna stolica Zairu, zasłynęła boksersko w 1974 roku, kiedy doszło tam do jednej z najsłynniejszych walk w historii, określanej jako "bójka w dżungli", w której Muhammad Ali pokonał George'a Foremana o mistrzostwo świata wszechwag.