Button, krótko po zwycięstwie w MŚ kierowców w barwach Brawn GP-Mercedes, przeszedł do brytyjskiego teamu i związał się na dwa lata. Dotychczasowa umowa obowiązuje do końca tego sezonu, choć znajduje się w niej klauzula o możliwości przedłużenia współpracy na rok 2012.

Reklama

W ostatnich tygodniach w prasie pojawiło się sporo spekulacji na temat przyszłości Brytyjczyka i potencjalnych jego nowych pracodawców. W środę szefostwo McLaren-Mercedes przerwało to wydając oświadczenie, jednak nie podało zbyt wielu szczegółów. Wynika z niego tylko, że zamiast przedłużenia o rok dotychczasowego kontraktu zawarty został "nowy kilkuletni".

"W żadnym innym zespole nie czułem się prawie jak w domu, tak jak właśnie w McLarenie. Dzięki niemu odniosłem cztery chyba największe zwycięstwa w karierze i dla niego jeżdżę tak dobrze, jak nigdy wcześniej. Wierzę, że tak będzie nadal przez kilka najbliższych lat" - stwierdził w oświadczeniu dla prasy Button.

Drugi kierowca tego teamu Brytyjczyk Lewis Hamilton, mistrz świata z 2008 roku, ma ważną umowę do końca 2012 r. Jednak jego przyszłość w tej ekipie wydaje się niezagrożona choćby ze względu na powiązania sponsorów i wpływ agencji marketingowej, która go reprezentuje.

W niedzielę kierowcy będą się ścigać w Grand Prix Japonii na torze Suzuka, gdzie najprawdopodobniej Sebastian Vettel z Red Bull-Renault zapewni sobie obronę tytułu mistrzowskiego sprzed roku. Niemiec wyprzedza Buttona o 124 punktu, w pięciu ostatnich startach można zdobyć maksymalnie 125.

Reklama

Oznacza to, że Brytyjczyk musi odnieść pięć zwycięstw, a Vettel nie może zdobyć ani jednego punktu, co wydaje się niemożliwe. Tylko ci dwaj kierowcy liczą się jeszcze w walce o pierwsze miejsce w MŚ.

Tydzień po GP Japonii zawodnicy wystartują w GP Korei na torze Yeongam, później nastąpi dwutygodniowa przerwa przed pierwszą w historii GP Indii (30 października). Kalendarz na listopad przewiduje zawody - GP Abu Zabi (13. listopada) i GP Brazylii (27 listopada).