Fiński kierowca jest przekonuje, że nasz jedynak w Formule 1 osiągnie jeszcze większe sukcesy. "Czekałem na mistrzostwo świata osiem lat. Robert za osiem lat będzie miał większe sukcesy niż ja, uwierzcie mi. To był jego pierwszy pełny sezon, jeździł znakomicie" - tłumaczy Kimi Raikkonen.

Kierowca Ferrari zapewnił sobie tytuł w ostatnim wyścigu sezonu. Miał minimalne szanse, a mimo to wygrał. "Cud? O cudzie będziemy mogli pogadać, kiedy przeżyję katastrofę lotniczą. Uwierzcie mi, w Brazylii nie wiedziałem nawet, na jakich miejscach jadą Alonso i Hamilton. Przed startem powiedziałem członkom zespołu, że nie chcę nic słyszeć o moich rywalach, bo muszę być całkowicie skupiony na jeździe, żeby pojechać perfekcyjnie" - opowiada "Super Expressowi".

Kimi Raikkonen jest pewien, że następny sezon będzie równie interesujący. "Może Nakajima zostanie mistrzem? F1 to zwariowany sport, ale jestem pewny, że Kubica, Vettel i Hamilton nieźle zamieszają" - mówi kierowca Ferrari.