Czy w związku z napiętą sytuacją we wschodniej Polsce, z falą uchodźców z ogarniętej wojną Ukrainy, może dojść do korekty trasy tegorocznego Tour de Pologne?
Nie chcemy zmieniać trasy. Chcę to wyraźnie podkreślić. Jesteśmy po rozmowach z gospodarzami miast startowych i etapowych, z marszałkami województw i pragniemy przeprowadzić wyścig zgodnie z planem. W ubiegłym roku w czasie pandemii i mając gorset różnych ograniczeń pojechaliśmy jednak do Chełma, do Przemyśla. Widzieliśmy, jakie tłumy czekały na kolarzy i chcemy wrócić do tych miast. Mam nadzieję, że sytuacja nie pogorszy się na tyle, by to zmieniać.

Reklama

Tour de Pologne ma być organizowany pod hasłem "Wyścig o Pokój"...
Wszyscy doskonale wiemy, jak ważny jest pokój. Wielu z nas przeżyło II wojnę światową, znamy okrucieństwa wojenne. Współczujemy Ukraińcom, pomagamy im. Wiemy, że to, co spotkało ich, równie dobrze mogło spotkać Polaków. Jako LangTeam wysyłamy na Ukrainę żywność, koce, lekarstwa.

Reklama

Czy pomoc trafia w konkretne miejsce na Ukrainie?
Do Uhrynowa.

To pana rodzinne strony...
Zgadza się. Musimy się wspierać. Akurat przebywałem we Włoszech i w Hiszpanii, gdy zaczęło do nas napływać najwięcej uchodźców. W tych krajach wszyscy byli zaskoczeni postawą Polaków. Nie wierzyli, że tak można się zachować, że tyle osób przyjmuje Ukraińców pod swój dach, że dzielą się tym, co mają. Wcześniej Polaków postrzegano przez pryzmat tego, co się działo na granicy z Białorusią, że nie chcą uchodźców, że są egoistami. A Polacy pokazali wielką klasę, wielkie serce. Sam przyjąłem do swojego domu na Kaszubach 12 osób. Matki z dziećmi.

Przypomniało mi się zachowanie kibiców na etapie Tour de Pologne w 2019 roku, następnego dnia po śmierci belgijskiego kolarza Bjoerga Lambrechta. Reakcja Polaków była cudowna. Jesteśmy wspaniałym narodem. Teraz przybliżają się do siebie dwa narody - polski i ukraiński. I myślę, że jest to wartość, która zostanie na dłużej i że będziemy mieć dobrego sąsiada.

Czy sprawy organizacji Tour de Pologne są już dopięte na ostatni guzik?
Powoli ruszamy z promocją wyścigu. Był moment przestoju, ponieważ wojna nie jest najlepszym czasem, by cieszyć się wyścigiem. Wszyscy żyliśmy w napięciu. Nie wiedzieliśmy, co się wydarzy. I chyba nie było w dobrym tonie zajmować się w tym momencie sportem.

W niedzielę Michał Kwiatkowski wygrał prestiżowy klasyk Amstel Gold Race. Powrócił do peletonu w mistrzowskiej formie. Czy jest szansa na to, że on albo Rafał Majka przyjadą na Tour de Pologne?
Jeszcze za wcześnie o tym mówić. Oni sami podkreślają, że chcą startować w Polsce przed swoimi kibicami i że dla nich ten wyścig jest wyjątkowy. Oglądałem Michała w Amstel Gold Race i przypomniały mi się igrzyska olimpijskie w Moskwie w 1980 roku, gdy fotofinisz zdecydował o moim zwycięstwie nad Barinowem i zdobyciu srebrnego medalu. W niedzielę Michał i Francuz Benoit Cosnefroy też długo czekali na wyniki.

Właśnie otrzymał pan specjalną nagrodę Organizacji Narodów Zjednoczonych...
To bardzo miła nagroda. Przyznano mi ją za popularyzowanie jazdy na rowerze. Cieszę się, że zostało docenione to, co w życiu zrobiłem dla kolarstwa. Znaleźć się w jednym gronie z takimi postaciami, jak Eddy Merckx, Ernesto Colnago czy Tadej Pogacar - to dla mnie wielka rzecz i wielki honor.