Dziennik Gazeta Prawana logo

Gortat: Jest dobrze, ale nie genialnie

27 grudnia 2008, 00:47
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Marcin Gortat ma coraz mocniejszą pozycję w Orlando Magic - pisze DZIENNIK. "Jest dobrze, ale nie genialnie" - studzi jednak emocje nasz koszykarz. "Teraz jestem w ogniu, w superformie, ale poczekajmy, co ludzie o mnie powiedzą, gdy powinie mi się noga" - przytomnie dodaje Gortat, który przestał biegać po pączki dla kolegów z drużyny, bo już nie jest tym najmłodszym.


Ja byłem pewien, że dość szybko wrócę do dwunastki, bo właśnie po to tak ciężko pracuję na siłowni, żeby rozbudować mięśnie i szybciej zwalczać urazy. Nie myślałem jednak, że potem wszystko tak szybko się potoczy: że zagram tyle czasu w Phoenix i że zdobędę zaufanie trenera oraz pozostałych zawodników. Bo widzę, że ono wzrosło. Jednak dobra gra na treningach to nie to samo, co przyzwoita w meczach.


Jasne, że mnie to cieszy, szczególnie, że po meczu przeciwko Golden State Warriors i statystykach: 16 punktów, 13 zbiórek, 3 bloki sam byłem z siebie dość zadowolony, ale nie podniecam się i staram twardo stąpać po ziemi. Przyjdą gorsze momenty, trener może znów widzieć dla mnie mniej miejsca w rotacji i co wtedy? Teraz jestem w ogniu, w superformie, ale poczekajmy, co ludzie o mnie powiedzą, gdy powinie mi się noga. Na razie jest dobrze, ale nie genialnie. Fajnie jednak, że wszyscy wiedzą, że mogę wyjść w piątce i pomóc zespołowi wygrać spotkanie.


Bardzo dziękuję za pozdrowienia - cieszyłem się i śmiałem, oglądając w Canalu powtórkę, słuchając, jak mówią, że wiedzą, że ja będę to potem oglądał. Mieli rację! Trochę za bardzo mnie chwalili, bo to goście z Suns odpuścili mnie w ataku, robiąc błąd, ale to i tak bardzo miłe. Szkoda tylko, że wtedy przegraliśmy.


To takie drobiazgi, ale czuję, że przez ostatnie tygodnie stałem się cenniejszy dla drużyny. Widzę, że wszyscy bardziej na mnie liczą, starają się też kontrolować poczynania w ciągu dnia. Nie ganiają i nie upominają, po prostu częściej pytają, czego mi jeszcze trzeba. Główne moje zadanie - być gotowym, by pomóc drużynie w każdej chwili - pozostaje bez zmian.


O nie, to zadanie młodych! Dawno już takiego nie miałem i mieć raczej nie będę. Te czasy się skończyły, teraz pierwszoroczniakiem jest Courtney Lee i to jego działka.


To zwycięstwo jest ważne, ale bez przesady. Ja mówiłem już wcześniej, że jesteśmy drużyną na mistrzostwo, ale nie faworytem. Dużo jeszcze musimy poprawić zwłaszcza, że wszystko przed nami. Co zaś do bloku na Kobe, to nie był taki pełny. Musnąłem piłkę, utrudniłem rzut, zaliczono blok - to wszystko.


Ja nie jestem z Angoli. To po prostu rywal, jak wielu innych. Przyzwyczaiłem się już, że walczę ze sławnymi koszykarzami, to część gry. Na boisku jesteśmy równi.


To, co powiem, może zabrzmieć brutalnie, ale ja już od paru dobrych lat nie przeżywam specjalnie świąt. Wiem że są, ale trudno je poczuć tu na Florydzie, gdy wychodzisz z domu, a temperatura przekracza 20 stopni Celsjusza i na dobrą sprawę możesz iść na basen i trochę się poopalać. A że nadchodzącego Bożego Narodzenia za bardzo nie widać także na ulicach, zanikają jakoś we mnie świąteczne odruchy.


Najpierw chcę walczyć co najmniej o mistrzostwo Konferencji, a potem NBA. Później chciałbym podpisać nowy kontrakt, bo obecny wygasa. Oby był to kontrakt życia. Wreszcie grać o medal mistrzostw Europy w Polsce. Ambitne cele, ale takie trzeba sobie wyznaczać.


Słyszałem coś o propozycji, bym promował tę imprezę, ale musi to być idealnie dograne. Wszystko trzeba spokojnie przemyśleć i nie rozdrabniać. A NBA w Polsce? Nie żartujmy. Łódź uwielbiam, ale nie mamy hotelu zdolnego przyjąć zespół z NBA, nie mamy hali, nie mamy pieniędzy. Ten pomysł to utopia, na razie traktuję go - niestety - jako żart.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj