Dziennik.pl logo

LeBron James z synem przeszli do historii. To pierwszy taki duet w NBA

23 października 2024, 08:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
LeBron James i Bronny James
LeBron James i Bronny James/East News
Czegoś takiego w historii NBA jeszcze nie było. Ojciec i syn zagrali w jednej drużynie. LeBron James i Bronny James razem pojawili się na parkiecie w drugiej kwarcie meczu Los Angeles Lakers z Minnesota Timberwolves (110:103).

Na otwarcie nowego sezonu zaplanowano tylko dwa spotkania, ale rozgrywki wystartowały z przytupem.

James i James Jr. w barwach Lakers

Kiedy półtora roku temu LeBron James poprawił rekord Kareema Abdul-Jabbara w liczbie zdobytych w NBA punktów, jego najstarszy syn siedział przy linii końcowej boiska. Latem tego roku Bronny został wybrany przez Lakers w drafcie z numerem 55. i podpisał czteroletni kontrakt, na mocy którego ma zarobić 7,9 mln dolarów.

Wspólnie wystąpili po raz pierwszy dwa tygodnie temu w meczu przedsezonowym, a we wtorek zapisali się w historii koszykówki za oceanem. Zegar wskazywał cztery minuty do końca drugiej kwarty, gdy debiutujący jako trener "Jeziorowców" i w ogóle w tej roli w NBA J.J. Redick desygnował jednocześnie do gry odpoczywającego na ławce LeBrona i zaczynającego przygodę z dorosłą koszykówką Bronny'ego. Tym samym zostali oni pierwszym duetem ojciec-syn w historii ligi. Na koszulkach są oznaczeni jako "James" i "James Jr.".

W hali zrobił się większy niż zwykle tumult już chwilę wcześniej, gdy obaj podnieśli się z ławki. Nie brakowało braw i wiwatów, ale obyło się bez owacji na stojąco. Poruszenia na kryli też inni członkowie rodziny Jamesów.

Griffeya Sr. i Griffeya Jr. oglądali Jamesów

Był to czwarty przypadek w amerykańskich ligach zawodowych, by ojciec i syn zagrali razem na boisku. W baseballowej MLB w barwach Seattle Mariners wspólne występy w latach 1990-91 były dziełem Kena Griffeya Sr. i Kena Griffeya Jr., którzy we wtorek... pojawili się na trybunach hali w Los Angeles.

W tej samej lidze MLB 4 października 2001 w barwach Baltimore Orioles razem wyszli na boisko Tim Raines i Tim Raines Jr. Z kolei w NHL w 1980 roku słynny Gordie Howe zagrał wspólnie z dwoma synami - Markiem i Martym - w ekipie Hartford Whalers.

Ojciec lepszy od syna

20-letni Bronny James nie zaliczy trzyminutowej premiery do udanych. Raz spudłował rzucając z boku boiska "za trzy", raz został zablokowany przez Rudy'ego Goberta, zaliczył zbiórkę w ataku i wrócił na ławkę rezerwowych.

Jego ojciec, który w przedostatni dzień roku skończy 40 lat, też nie był pierwszoplanową postacią gospodarzy, choć na rozpoczęcie swojego 22. sezonu w NBA uzyskał 16 pkt, pięć zbiórek i cztery asysty.

Edwards liderem Timberwolves

Lakers trafili ledwie pięć z 30 prób trzypunktowych i z kłopotów wybawił ich wiodący prym pod koszem Anthony Davis. Jego dorobek to 36 pkt i 16 zbiórek. Rui Hachimura dodał 18, trzykrotnie trafiając zza łuku.

Liderem "Leśnych Wilków" był Anthony Edwards - 27 pkt, sześć zbiórek i trzy asysty. Francuski środkowy Gobert dodał 13 pkt i 14 zbiórek.

Celtics wyrównali rekord Bucks

W drugim spotkaniu w dniu inauguracji rozgrywek broniący tytułu Boston Celtics zaprezentowali mistrzowską formę pokonując też mający wysokie notowania i aspiracje zespół New York Knicks 132:109.

Gospodarze wyrównali rekord Milwaukee Bucks z 2020 roku w liczbie celnych rzutów za trzy punkty - 29, ale kolejnych... 13 prób, by go poprawić, było nieudanych. Łącznie oddali aż 61 rzutów zza linii 7,24 m.

Jayson Tatum zdobył 37 pkt, Derrick White dodał 24, a Jaylen Brown - 23. Każdy z graczy pierwszej piątki "Celtów" uzyskał minimum 11. Wśród gości wyróżnili się Jalen Brunson i rezerwowy Miles McBride, którzy zakończyli mecz z dorobkiem 22.

Koszykarze Celtics świetną dyspozycją uczcili uroczysty wieczór, gdyż przed pierwszym gwizdkiem pod dachem hali TD Garden pojawił się sztandar symbolizujący wywalczone w czerwcu 18., rekordowe mistrzostwo NBA. W pewnym momencie przewaga miejscowych wynosiła już 35 punktów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz z geografii dla bystrzaków. Każdy powinien trafić 7/10. Mistrz zgarnie 100 procent »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj