Vardar Skopje – PGE VIVE Kielce 28:28 (17:16)

Vardar Skopje: Kalifa Ghedbane, Arturs Kugis – Stas Skube 7, Ivan Cupic 6, Stojanche Stoilov 4, Paweł Atman 3, Glieb Kałarasz 3, Timur Diborow 2, Domen Sikosek Pelko 2, Daniił Sziszkariew 1, Dejan Kukulovski, Dimitar Dimitrioski, Siergiej Gorpiszin.

PGE VIVE Kielce: Andreas Wolff, Mateusz Kornecki – Blaz Janc 7, Angel Fernandez Perez 6, Alex Dujshebaev 5, Władysław Kulesz 4, Igor Karacic 3, Mariusz Jurkiewicz 1, Arciom Karalek 1, Julen Aginagalde 1, Branko Vujovic, Doruk Pehlivan, Krzysztof Lijewski, Romaric Guillo.

Karne minuty: Vardar – 8 min. PGE VIVE – 12 min.

Sędziowali: Robert Schulze i Tobias Tonnies (Niemcy)

Kielczanie zagrali w tym meczu bez czterech zawodników. Do kontuzjowanych już od dłuższego czasu Tomasza Gębali i Mateusza Jachlewskiego dołączył Arkadiusz Moryto, który urazu doznał podczas ostatniego meczu ligowego z Zagłębiem Lubin i w tym roku kalendarzowym prawdopodobnie nie pojawi się już na parkiecie. W kadrze na to spotkanie nie znalazł się także Daniel Dujshebaev, który wrócił niedawno do gry po kontuzji.

Osłabiony zagrał też zespół ze Skopje, w składzie którego byli co prawda Dainis Kristopans i Christian Dissinger, ale nie pojawili się ostatecznie na parkiecie.

Przed spotkaniem zawodnik VIVE Igor Karacic, który do Kielc przyszedł właśnie z Vardaru, został owacyjnie przywitany przez miejscową publiczność.

Spotkanie znacznie lepiej rozpoczęli gospodarze. W szóstej minucie Andreasa Wolffa pokonał Timur Dibirow i Vardar prowadził 4:2. Trzy minuty później po trafieniu Stojanche Stoilova był już 7:3 dla ekipy ze Skopje. W 11. min do pustej macedońskiej bramki (Vardar grał siódemką zawodników w ataku) piłkę posłał Karacic i prowadzenie gospodarzy zmalało do dwóch bramek (7:5).

Kielecki zespół popełniał jednak nadał sporo błędów w ataku i już po kolejnych czterech minutach przegrywał 5:10 (bramka Atmana). W tej sytuacji trener Tałant Dujszebajew poprosił o czas. Rady szkoleniowca pomogły, bo zaledwie po 120 sekundach kielczanie po trzech kolejnych bramkach przegrywali tylko 8:10, po chwili do pustej bramki rywali trafił Blaz Janc (10:9 dla Vardaru). Teraz na rozmowę wezwał swoich zawodników Eduard Kokszarow.

Polska ekipa złapała kontakt z rywalem i w 24. min doprowadziła wreszcie do remisu (13:13 – bramka Janca). Gospodarze wycofywali bramkarza i brali siódemką zawodników polu. Ich błąd w ataku wykorzystali goście i Janc po raz kolejny posłał piłkę do pustej bramki Vardaru (26. min – 15:14 dla VIVE). Końcówka pierwszej części gry należała jednak do drużyny z Macedonii Północnej, która na przerwę schodziła z jednobramkowym prowadzeniem 17:16.

Druga połowę gospodarze rozpoczęli od dwóch bramek byłego zawodnika kieleckiej drużyny Ivana Cupica i Vardar odskoczył na trzy trafienia (19:16). Kolejnej akcji w ataku nie wykończył Alex Dujshebaev, a Cupic z karnego zdobył 20 bramkę dla swojej drużyny. Niemoc polskiego zespołu przełamał dopiero w 35. min Janc, a chwilę później do siatki rywali trafił Alex Dujshebaev (21:18 dla drużyny ze Skopje).

W 38. min efektownym lobem popisał się Karacic i kielczanie przegrywali już tylko dwiema bramkami (17:19). Dwie minuty później do pustej bramki Vardaru trafił Janc (22:21), ale już po chwili po trafieniu Angela Fernandeza Pereza był remis (22:22). W 43. min po raz siódmy trafił Janc i VIVE wyszło na prowadzenie 23:22.

Dwie minuty później Kalifa Ghedbane pokonał Fernandez Perez, Hiszpan po chwili rzucił kolejną bramkę i mistrzowie Polski wygrywali już 25:22. Gospodarze mylili się w ataku, a polska drużyna mogła jeszcze powiększyć prowadzenie, ale karnego nie wykorzystał Julen Aginagalde. Później jeszcze kielczanie zrobili kolejny błąd w ataku i to się zemściło. W 50. min Mateusza Korneckiego pokonał Skube i VIVE prowadziło tylko 25:24.

Sytuacje w obozie mistrzów Polski uspokoił trochę swoją szóstą bramką Fernandez Perez (26:24 dla VIVE). Na siedem minut przed końcem karnego nie wykorzystał Janc, ale gospodarze nie doprowadzili do remisu, bo Dibirowa zatrzymał Kornecki. Udało się im to jednak w 57. min (26:26 – Domen Sikosek Pelko). Na trzy minuty przed końcem Ghedbane zatrzymał Mariusza Jurkiewicza, a gospodarze po bramce Skube wyszli na prowadzenie 28:27. Do remisu błyskawicznie doprowadził Kulesz.

Na 15 sekund przed końcem sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali nie wykorzystał Jurkiewicz, ale Vardar nie skorzystał z tego prezentu. Również gospodarze popełnili błąd w ataku, na rzut przez całe boisko do pustej macedońskiej bramki zdecydował się Kornecki, ale nie trafił i mecz zakończył się remisem 28:28.