Polacy bez szans na występ w Los Angeles

Polski Związek Krykieta (PZK) to najmłodszy z członków polskiej rodziny olimpijskiej. Od grudnia ubiegłego roku ma status członka zwyczajnego PKOl, ale z aspiracjami awansu do grona członków związków olimpijskich.Przecież w 2028 roku w Los Angeles, a także cztery lata później w Brisbane krykiet w formule T20 będzie w programie igrzysk - przypomniał Daluja.

Reklama

Jak dodał, prawdopodobieństwo występu reprezentacji Polski na igrzyskach w Los Angeles jest znikome, żeby nie powiedzieć żadne. MKOl zdecydował, że w Los Angeles zagra sześć zespołów: ekipa USA jako gospodarz i po jednej drużynie z każdego kontynentu zgodnie z symboliką pięciu kół olimpijskich. Z Europy niemal na pewno będzie to Wielka Brytania - tłumaczył prezes PZK.

Polska drugim domem prezesa federacji krykieta

Daluja pochodzi z Agry nieopodal Delhi, a do Polski przyjechał na studia pod koniec lat 80. XX wieku. Kocham Indie, skąd pochodzę, i kocham krykiet, ale traktuję Polskę, w której mieszkam, jako swój drugi dom i oczywiście też ją kocham, a ponieważ przyjechałem na studia do Warszawy, na miejscową politechnikę, czuję się mocno związany z tym miastem i jednym z warszawskich klubów piłkarskich - wspomniał.

Animator krykieta w Polsce wyjaśnił, że w tamtym okresie czysto rekreacyjnie grali głównie dyplomaci z ambasad tych krajów, w których poza Azją Południową ta gra jest najpopularniejsza, czyli głównie Australii, Wielkiej Brytanii i RPA.

Reklama

W pewnym momencie ci wszyscy pasjonaci krykieta wyjechali i została pustka. Powoli zaczęła ją wypełniać powiększająca się diaspora z państw, które powstały po rozpadzie Indii Brytyjskich, i wkrótce wzięliśmy sprawy w swoje ręce - powiedział Daluja.

Pakistan zagroził bojkotem meczu z Indiami

Prezes podkreślił, że o rozmiarach popularności krykieta, szczególnie w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu, ale też w Sri Lance, dobitnie świadczy to, jak bardzo zaczynające się mistrzostwa instrumentalnie wykorzystują politycy.

W zeszłym roku władze Bangladeszu skazały na śmierć byłą premier Hasinę Wajed, która w sierpniu 2024 r. uciekła do Indii, gdzie żyje do dziś. Teraz sprawa wróciła, bo Bangladesz zażądał, by - z obawy o bezpieczeństwo – ich reprezentacja rozgrywała mecze nie w Indiach, ale w Sri Lance. ICC (Międzynarodowa Federacja Krykieta) nie zgodziła się i w efekcie Bangladesz ogłosił, że bojkotuje mistrzostwa - przekazał prezes PZK.

Wspomniał, że co prawda miejsce Bangladeszu zajmie Szkocja, ale pojawił się nowy problem, gdyż Pakistan, w geście solidarności z Bangladeszem, zagroził bojkotem meczu z Indiami. Dodał, że obie reprezentacje trafiły do jednej grupy, która gra w Indiach, ale - z obawy o bezpieczeństwo - ich mecz miał się odbyć w Sri Lance. Jak nie zagrają, to szkoda, bo krykiet i kibice na tym ucierpią - nadmienił Daluja.

20 reprezentacji zagra na mistrzostwach świata w krykieta

W krykietowych mistrzostwach świata wystąpi 20 zespołów podzielonych na cztery grupy. Osiem najlepszych (po dwa z każdej grupy) awansuje do drugiej fazy turnieju, tzw. Super Eight. Indie mają nadzieję zostać pierwszym w historii gospodarzem turnieju, który sięgnie po tytuł, a zarazem pierwszym krajem, którego reprezentacja trzy razy zdobędzie mistrzostwo (po dwa mają Anglia oraz Indie Zachodnie, czyli wspólna reprezentacja państw karaibskich, które w przeszłości były brytyjskimi koloniami).

Wśród 20 uczestników jest też reprezentacja Włoch, co - jak się okazuje - w kraju-gospodarzu zimowych igrzysk nie jest zbyt powszechną wiedzą. Spośród osób, które pytałam o mistrzostwa świata w krykiecie, najwięcej pukało się w czoło i pytało, o co mi chodzi. Pozostałe reakcje były mniej sympatyczne - relacjonowała we Włoszech, Sylwia Wysocka.

Daluja nie słyszał z kolei o Śiwie Keśawanie, czyli najsłynniejszym indyjskim reprezentancie dyscyplin zimowych. Pochodzący z himalajskiego stanu Himaćal Pradeś saneczkarz uczestniczył we wszystkich igrzyskach od Nagano 1998 do Pjongczangu 2018 włącznie; w sumie - sześć razy.

Formuła T20 zjednała sobie serca kibiców

Daluja zapewnił natomiast, że zasady gry w krykieta są dużo łatwiejsze, niż się powszechnie uważa, a żeby się z nimi zapoznać, wystarczy pięć minut, najlepiej w trakcie oglądania meczu.

Są dwie drużyny, każda po 11 zawodników; jest losowanie, a po nim jedna drużyna zdobywa punkty, a druga rzuca piłkę i broni się w polu. Ci, którzy odbijają, czyli zdobywają punkty, są we dwóch na tym centralnym pasie, na którym się toczy cała akcja, gra. A potem jest zamiana ról i kto zdobędzie więcej punktów, ten wygrywa - tłumaczył.

Dodał, że formuła T20, czyli ograniczona do 20 części (ang. over) swoista połowa meczu (ang. innings) stała się bardzo popularna i zjednała sobie serca kibiców nie tylko w krajach, gdzie krykiet ma trwałą pozycję. Pozostałe - jak mawiają znawcy przedmiotu - bardziej wyrafinowane formaty to: mecz jednodniowy (ang. ODI - one day international) i najbardziej klasyczna postać gry - mecz testowy, który może trwać nawet… pięć dni. W wypadku T20 spotkanie trwa ok. trzech godzin.

Mistrz świata otrzyma 8,5 mln dolarów

Prezes PZK nie wyobraża sobie, by Indie nie wywalczyły tytułu. Finał odbędzie się 8 marca na stadionie noszącym imię obecnego premiera Indii Narendry Modiego, który może pomieścić 132 tys. osób.

Daluja zapewnił, że PZK i ci, którzy tworzą krykiet w Polsce, będą bardzo uważnie śledzić poczynania ekip z Europy, a szczególnie Włochów. Bardzo prawdopodobne, że za rok Polska będzie walczyć w regionalnych eliminacjach o awans do kolejnych MŚ w krykiecie T20, które w 2028 r. odbędą się w Australii i Nowej Zelandii.

W tym roku obok tradycyjnie Anglii oraz Szkocji i Włoch Europę reprezentują też Irlandia i Holandia. W szczególny sposób wydarzenie będzie śledzić cała Azja Południowa, bo również Nepal, ale także Afganistan, Australia i Nowa Zelandia, RPA, Namibia i Zimbabwe, USA i Kanada, Emiraty Arabskie i Oman. Zwycięzca otrzyma 8,5 mln dolarów.