"Teoretycznie wszystko jest jeszcze możliwe, ale po prostu nie możemy już tego spieprzyć" - mówi stanowczo kapitan reprezentacji Polski Maciej Żurawski.

Napastnik Celticu Glasgow zdaje sobie sprawę, że mecz z Kazachstanem może zadecydować o losach naszej walki o awans. Wszystko będzie zależał od tego, jak w pozostałych spotkaniach naszej grupy spiszą się Serbowie i Finowie - pisze "Fakt".

W Serbii nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że ich reprezentacja może stracić punkty w meczu z Armenią. Tyle tylko, że wiele drużyn przekonało się już o tym, że nie jest łatwo o punkty w Erewanie. Wiedzą o tym chociażby nasi reprezentanci, którzy w czerwcu tego roku przegrali w Armenii 0:1. Niewykluczone więc, że dzielni Ormianie urwą punkty także Serbom.

Jeszcze trudniejsze zadanie czeka Finów, którzy zagrają z Belgami na wyjeździe. Reprezentacja "Czerwonych Diabłów" jest budowana od nowa z myślą o kolejnych eliminacjach, ale teraz właśnie piłkarze mają czas, żeby pokazać, że są w niej przydatni. I na pewno nie położą się na boisku, tylko będą chcieli z Finlandią wygrać.

W przypadku potknięć naszych bezpośrednich rywali będziemy mieli nad nimi już tak dużą przewagę punktową, że tylko jakiś kataklizm mógłby zabrać nam awans do Euro 2008. Serbowie będą mieli do nas osiem punktów straty, a Finowie pięć - pisze "Fakt".

"Można powiedzieć, że już jedną nogą jesteśmy na boiskach w Austrii i Szwajcarii. Ale do końca trzeba robić swoje, żeby nic nam nie pokrzyżowało planów" - mówi Jakub Błaszczykowski, który w najbliższym meczu z Kazachstanem nie zagra z powodu kontuzji. Emocjom nie daje się ponieść także selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker. "Spokojnie panowie. Tak naprawdę mądrzejsi będziemy dopiero w środę, kiedy nasi rywale rozegrają kolejne mecze w naszej grupie" - studzi nastroje Holender.