"Spotkał nas ogromny zaszczyt, bo rzadko się zdarza, aby Blatter zaprosił nowo wybranego szefa związku do siebie. Przeważnie wysyła tylko listy gratulacyjne" - twierdzi były prezes PZPN Michał Listkiewicz. "Do tego doszedł jeszcze wspólny obiad, pamiątkowe zdjęcie, no i polska flaga na honorowym miejscu przed siedzibą FIFA. Lato może być dumny".

Reklama

I rzeczywiście. Latę duma rozpiera. "Czuję się wyróżniony. Prezydent Blatter potraktował mnie jak dobrego przyjaciela. Rozmawialiśmy dwie i pół godziny, w świetnej atmosferze" - powiedział nam prezes polskiego związku. "To była bardzo ważne spotkanie".

Tylko, że dla samego Blattera było to spotkanie jak i setki innych. "Typowa wizyta nowego prezesa piłkarskiej federacji. Nic szczególnego się nie wydarzyło. Czysta kurtuazja, bliższe poznawanie się" - mówi nam Andreas Herren z FIFA. "Rozmowa, wywiad, uprzejmości, a na koniec oficjalne oświadczenie dla prasy. Tak nakazuje protokół. Tysiąc razy już to widziałem".

Rzecznik PZPN Andrzej Strejlau uważa z kolei, że spotkanie było wyjątkowo istotne: "Blatter zadeklarował daleko idącą pomoc przy rozwiązywaniu najważniejszych problemów naszego związku. Jest gotów pomóc na przykład przy budowie nowej siedziby PZPN".

Prezydent FIFA potwierdził też, że Polska zawsze może liczyć na jego pomoc przy innych problemach (o jaką konkretnie pomoc mu chodzi, już nie powiedział), że czuje się emocjonalnie związany z naszym krajem, bo ma do niego słabość. Ubolewał nad tym, co działo się niedawno pomiędzy PZPN, a rządem, wypytując dokładnie, jak działacze teraz dają sobie radę z politykami. Czy jednak polskiej stronie udało się ustalić coś konkretnego? Chyba tylko to, że Blatter w marcu przyjedzie do Polski - na specjalne zaproszenie Laty. Poza tym niemal same ogólniki.

"Blatter jest doskonale zorientowany w naszej sytuacji, wie co się dzieje" - twierdzi Lato. "Było sporo żartów, ale poważne tematy też podejmowaliśmy".

"Coś poważnego? Pewnie omawiali koncepcję +pięć plus sześć+, którą od dawna forsuje FIFA, bo o niczym poważniejszym na takich spotkaniach się nie rozmawia" - uważa Listkiewicz.

Jeden z działaczy PZPN powiedział nam, że wizyta Laty była - wbrew pozorom - konkretna i owocna przede wszystkim dla Blattera. I nie chodzi tu tylko o wiedzę na temat tego, co dzieje się w Polsce i wymianę uprzejmości. Prezydent FIFA chciał się zorientować z kim tak naprawdę ma do czynienia, jakim Lato jest prezesem. Czy będzie można się z nim dogadać, czy może Lato pokusi się o jako taką niezależność? Dla Blattera to bardzo ważne kwestie, szczególnie, gdy polscy politycy cały czas bacznie przyglądają się działalności związku.

"Jeśli uderzą w PZPN, to oberwie też Blatter. Dlatego prezydent FIFA musi mieć w Polsce wpływowego zwolennika, najlepiej jak najbardziej wiernego, który w razie potrzeby stanie za prezydentem murem" - twierdzi działacz.

Lato oczywiście nie sprawił wrażenia, jakby chciał być równy Blatterowi. "Podziękowałem mu za opiekę, za pomoc, jaką do tej pory mi ofiarowywał" - opowiada.

W ogóle słowo „dziękuję” padało równie często, co wiele mówiące sformułowanie „rodzina FIFA”. Tak więc to nie Lato zyskał wpływowego zwolennika. To raczej Blatter stał się bogatszy o wiernego i bezproblemowego członka familii.