Podopieczni trenera Gerardo Martino objęli prowadzenie w 7. minucie po strzale głową Nicolasa Otamendiego.

Reklama

Po pół godzinie gry, po drugiej żółtej kartce, boisko musiał opuścić panamski pomocnik Anibal Godoy. Ale Argentyńczycy grę w przewadze wykorzystali dopiero wtedy, gdy na murawie pojawił się mający ostatnio problemy zdrowotne Messi - w 61. minucie zastąpił Augusto Fernandeza.

W ciągu niespełna 20 minut gwiazdor Barcelony zdobył aż trzy gole. W dwóch przypadkach "pomogli" obrońcy rywali, którzy nieumiejętnie wyprowadzali piłkę. Ozdobą spotkania było trafienie Messiego z rzutu wolnego w 78. minucie.

To był czwarty hat-trick Messiego w kadrze narodowej, poprzednie zanotował w 2012 roku ze Szwajcarią i Brazylią oraz 2013 z Gwatemalą. Łącznie ma na koncie 53 gole, tylko trzy mniej od rekordzisty kraju Gabriela Batistuty.

Kiedy Messi wchodził na boisko, zapytałem sędziego technicznego ile pozostało czasu gry... Messi jest potworem - stwierdził panamski trener Hernan Dario Gomez.

Rezultat ustalił Sergio Aguero w 90.

Na inaugurację Argentyna zwyciężyła Chile 2:1, rewanżując się za porażkę w ubiegłorocznym finale Copa America. Ostatnim rywalem liderów gr. D będzie Boliwia, która ma na koncie dwie porażki.

O drugie miejsce premiowane awansem powalczą Chilijczycy i Panamczycy. Ci pierwsi, trenowani przez Juana Antonio Pizziego, pokonali Boliwię 2:1 (0:0), a zwycięską bramkę strzelił Arturo Vidal dopiero w... 100. minucie. Amerykański sędzia Jair Marrufo podyktował wówczas rzut karny za zagranie ręką Luisa Gutierreza.

Vidal zdobył też pierwszego gola, zaraz na początku drugiej połowy. Kwadrans później przepięknym uderzeniem z wolnego wyrównał Jhasmani Campos, który pojawił się na boisku zaledwie cztery minuty wcześniej.

W całym spotkaniu Chile oddał 10 strzałów, a Boliwia - jeden.