Dziennik Gazeta Prawana logo

Zobacz, jak Manchester wygrał Ligę Mistrzów

21 maja 2008, 09:47
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wszystko jest już jasne! Po 90 minutach regulaminowego czasu gry, po 30 minutach dogrywki, po emocjonujących rzutach karnych, triumfatorem tegorocznej edycji Ligi Mistrzów został Manchester United! Alex Ferguson po raz drugi zdobywa ze swoją drużyną puchar mistrzów. Ta noc będzie dla fanów "Czerwonych Diabłów" niesamowita. "Czerwone Diabły" na tronie.



Oba zespoły stoczyły emocjonującą walkę o koronę Premier League. Lepsi okazali się podopieczni sir Alexa Fergusona, a Chelsea przed finałem Champions League zapowiadała rewanż.

Pierwsze początki wielkiego finału były bardzo nerwowe. Czuć było, że stawka starcia trochę krępuje nogi piłkarzom obu drużyn. Co ciekawe, Manchester i Chelsea jeszcze nigdy nie zmierzyły się ze sobą w rozgrywkach europejskich. Mają natomiast na koncie 147 spotkań w lidze, Pucharze Anglii oraz Pucharze Ligi. 65 razy wygrał Manchester, 40 razy - Cheslea, a 42 razy padł remis.

Jako pierwsi akcję przeprowadzili piłkarze United. Hargreaves dośrodkował w pole karne, ale Petr Cech zdołał ubiec Wayne'a Rooneya. Po chwili z wrzutką Hargreavesa poradził sobie John Terry.

Następne minuty to ostra gra w środku pola. Po zderzeniu z rywalem poszkodowany został Paul Scholes. Piłkarz Manchesteru zalał się krwią, ale po chwili, twardo, po opatrunku wrócił na boisko. Niewiele stracił - jedynie rzut rożny dla Chelsea.

I chwilę później nareszcie stało się to, na co czekały tysiące kibiców! Dośrodkowanie z boku pola karnego, Cristiano Ronaldo najwyżej wyskoczył w górę i wpakował piłkę w bramkę Petra Cecha. Grająca asekuracyjnie Chelsea musiała zaryzykować. Od 26. minuty "Czerwone Diabły" prowadziły 1:0 w finale rozgrywanym w Moskwie.

W 33. minucie Chelsea stworzyła wreszcie groźną sytuację, przy której kunsztem wykazał się Van der Sar. A właściwie stworzyli ją sami zawodnicy Manchesteru, bo Rio Ferdinand tak wybijał piłkę, że prawie... zaskoczył własnego bramkarza. Potem Van der Sar dobrze wybił jeszcze piłkę przy rzucie rożnym. W rewanżu na bramkę Cecha popędził Manchester. Znakomicie dośrodkowywał Ronaldo, a Tevez znakomicie uderzył z kilku metrów. Parada Cecha podczas tej akcji była po prostu nadludzka!

To chyba interwencje Cecha pobudziły Chelsea do ataku. Drużyna Granta zdobyła bramkę do szatni. Piłkę przejął Frank Lampard, który wyszedł na czystą pozycję i nie dał Van der Sarowi żadnych szans. Znów błąd popełnił Ferdinand.

Do przerwy na moskiewskich Łużnikach mieliśmy więc remis 1:1.

Początek drugiej odsłony był nadzwyczaj spokojny. Dopiero 10 minut po gwizdku sędziego Chelsea stworzyła groźną akcję. Na czystej pozycji znalazł się Essien, który natychmiast uderzył z 20 metrów. Piłka poszybowała jednak nad poprzeczką.

Niesamowitą sytuację Chelsea miała w 78. minucie. Didier Drogba uderzył niespodziewanie zza pola karnego. Trafił w słupek! A Manchester od dobrych kilkunastu minut usypiał swoich kibiców nudną grą. Jedynie Tevez próbował wyprowadzić United na prowadzenie.

Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu sir Alex dokonał zmiany. Z boiska zszedł Paul Scholes, który od feralnego zderzenia nie mógł poradzić sobie z krwotokiem z nosa. W jego miejsce wszedł Ryan Giggs. Emocji już jednak nie było i o wyniku meczu zadecydować miała dogrywka.

Ta zaczęła się od nieprawdopodobnego szczęścia United. W polu karnym Manchesteru piłkę przejął Lampard i huknął z całej siły. Piłka nie chce jednak trafić do bramki Van der Sara - trafia w poprzeczkę!

Rewanż Manchesteru jest równie niesamowity. Gdyby nie ofiarna obrona Terry'ego, to "Czerwone Diabły" prowadziłyby w tym meczu. Evra ze skrzydła dośrodkował do Giggsa, a ten miał przed sobą już tylko pustą bramkę. Tyle, że wyrósł przed nią właśnie Terry...

Gorąco na Łużnikach. Piłkarze nie mają siły grać, łapią ich skurcze, ale mają siłę się bić. Nerwy nie wytrzymują. Z boiska sędzia usunął Drogbę, żółte kartki dostali Tevez i Ballack.

Mimo przewagi Chelsea nie padła żadna bramka. Mecz musiał rozstrzygnąć się w rzutach karnych.

Zaczął Manchester i Tevez, który pokonał Cecha. Pierwszy z Chelsea strzelał Ballack - skutecznie. Kolejny karny wykorzystał Carrick - było 2:1. Belleti - 2:2. Wtedy sprawę pokpił Cristiano Ronaldo - trafił prosto w Cecha, a w Chelsea karnego wykorzystał Lampard. 3:2 dla Chelsea. Hargreaves - 3:3, Cole - 4:3, Nani 4:4. Terry - od niego zależało wszystko. Fatalnie przestrzelił! Dzięki temu odbywa się kolejna seria karnych. Anderson i 5:4 dla Manchesteru, Kalou 5:5, Giggs 6:5 i... koniec! Strzał Anelki obronił Van der Sar. Manchester United wygrywa Ligę Mistrzów!


Cristiano Ronaldo (26) - Lampard (45)
Drogba
Scholes, Ferdinand, Tevez - Carvalho, Makelele, Ballack
Lubos Michel

Edwin van der Sar - Wes Brown (125 Anderson), Rio Ferdinand, Nemanja Vidic, Patrice Evra - Cristiano Ronaldo, Paul Scholes (87 Giggs), Michael Carrick, Owen Hargreaves - Wayne Rooney (102 Nani), Carlos Tevez Petr Cech - Michael Essien, John Terry, Ricardo Carvalho, Ashley Cole (99 Anelka)- Joe Cole, Michael Ballack, Claude Makelele (125 Belletti), Frank Lampard, Florent Malouda (93 Kalou) - Didier Drogba

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj